Alarmujący przyrost naturalny w Egipcie

Podczas, gdy Polska dwoi się i troi, aby zwiększyć liczbę narodzin dzieci, Egipt boi się, co będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat…gdzie pomieszczą się i czym wykarmią jego obywatele. Ich ogromna ilość nie poprawi stanu budżetu państwa, gdyż mały odsetek z nich będzie w przyszłości pracował. Wiszące nad Egiptem widmo głodu staje sie coraz realniejsze, a rząd analizuje i planuje, wymyśla i zachęca, edukuje i przestrzega…jednak wciąż na prowincjach, ale i w dużych miastach, w niewykształconych rodzinach, ludzie uważają liczbę dzieci za wyznacznik statusu społecznego, kryterium szacunku i podziwu. Nikt nie myśli, co tym dzieciom dać jeść, jak je wyedukować i w co ubrać. Jest to zamknięte koło, z którego nie ma wyjścia, gdyż aby utrzymać coraz liczniejsze rodziny, coraz bardziej skraca się czas nauki, aby jak najszybciej posłać chłopaka do pracy. Dziewczynki zwyczajowo nie przygotowuje się do pracy zawodowej, nawet jeśli kończy liceum lub studia.

Ostatnio natknęłam się na dane opublikowane przez ONZ. Przytoczone tam liczby są zatrważające. Ilość urodzeń w Egipcie wynosi 2 600 000 rocznie, podczas gdy liczba zgonów 500 000. Jak łatwo policzyć – przyrost naturalny wynosi 2 100 000 mieszkańców rocznie!!! Na tak ogromny przyrost nie mogłyby pozwolić sobie nawet bardzo bogate kraje, a co dopiero Egipt, który próbuje podnieść się z zapaści i zapewnić obywatelom podstawowe świadczenia oraz przekonać ich do nauki (wśród 20-30 latków wciąż duża grupa to analfabeci).

Kobiety rodzą na potęgę, a rząd dotuje środki antykoncepcyjne oraz udostępnia darmowe spirale. Islam też nie kieruje seksu wyłącznie na tory prokreacyjne… Dlaczego więc ludzie maja aż tyle dzieci?

Lekarze wykonują rutynowo cesarskie cięcia z dwóch powodów. Po pierwsze, aby było szybciej, bo czasem w szpitalu jest tyle rodzących na raz, że nie sposób odebrać nawet połowy naturalnych porodów. Po drugie – po cesarkach zaleca sie dłuższą przerwę miedzy jedna ciążą a druga, co może przyczynić się do spadku liczby urodzeń. Egipscy lekarze to mistrzowie cesarek. Wykonują cienkie, prawie niewidoczne szwy, czasem wielokrotnie u tej samej kobiety. Ich podejście do rodzącej jest naturalne i profesjonalne, a sama ciąża i poród stanowi część codzienności, choć Egipcjanki w ciąży i połogu nie są nawet w połowie tak sprawne, jak Europejki. (pisałam już o tym wcześniej)

Kolejny problem tkwi w proporcjach płci…obecnie rodzi się aż 4 razy więcej dziewczynek niż chłopców…

Będzie to miało bardzo poważne konsekwencje ekonomiczne już w niedalekiej przyszłości, ponieważ jeden mężczyzna będzie musiał zarobić na cztery kobiety oraz ich dzieci, co z kolei zmniejszy i tak niski już standard życia i możliwości edukacji. Wielożeństwo, uznawane za tak „przyjemne” i szowinistyczne, będzie miało w tym przypadku skrajnie inne, czarne dla mężczyzn oblicze. Kobiety w dalszym ciągu nie będą chciały pracować, a swoje córki będą wychowywały na wyłącznie zależne od mężczyzn istoty, synów zaś poślą jak najprędzej do pracy, skracając im okres młodości i odbierając szanse na naukę.

Jedynym wyjściem z tej patowej sytuacji jest po prostu ograniczenie liczby urodzeń, i to w stanowczy i widoczny sposób. Miejmy nadzieję, że rząd zdoła zrealizować swój plan i zapobiec klęsce głodu. W rządowych planach są też zachęty finansowe dla rodziców dzieci, które jak najdłużej pozostaną w szkołach. Choć wciąż włos mi sie jeży na głowie, gdy słyszę, że jakaś biedna rodzina chce mieć czwarte lub piąte dziecko, podczas, gdy dotychczasowe śpią na dywanach na podłodze, jedzą chleb z fasolą i nigdy nie nauczą się nawet własnego podpisu.

Egipt to kraj z ogromnym potencjałem, choć wymaga wielu lat ciężkiej pracy, mozolnej i systematycznej, a edukacja będąca obecnie w powijakach, musi rozwinąć się na wszystkich polach. Władze Egiptu chcą, aby w ciągu najbliższych pięciu lat współczynnik dzietności spadł do trojga dzieci na kobietę. Żeby osiągnąć taki rezultat trzy miesiące temu rząd powołał Ministerstwo ds. Ludności. Stojąca na jego czele pani minister Hali Jusif twierdzi, że resort przez nią prowadzony skoncentruje się przede wszystkim na kwestiach macierzyństwa i zagadnieniach związanych z planowaniem ilości dzieci w młodych rodzinach egipskich. Życzmy jej sukcesów w tym tak trudnym społecznym wyzwaniu.

29 Komentarze

  1. To aż dziw bierze; tyle metod antykoncepcyjnych na wyciągnięcie ręki.
    Mnie się wydaje że to wszystko przez brak edukacji i zbyt mocno zakorzeniona tradycja bo tak rozumiem „dobry status-dużo dzieci”.
    Zauważyć można i w naszym kraju taką zależność…im ludzie biedniejsi i mniej wykształceni albo patologia z alkoholem…tym więcej dzieci (!)

    Swego czasu czytałam o jakiejś kobiecie co miała już kilkoro dzieci…a na pytanie dlaczego się nie zabezpiecza odpowiedziała że nie stać ją na tabletki antykoncepcyjne……..a na kolejne dziecko kasa jest?!

    Może to nie humanitarne albo i wredne z mojej strony i nie przemyślane; może takim Egipcjankom po urodzeniu dwójki dzieci obowiązkowo podwiązywać jajniki (?!)

    • A w Chinach, jak tam państwo postanowiło kontrolować przyrost naturalny (co się ostatecznie udało) to jakie metody stosowano, czy wręcz represje? Pani pewnie nie pamięta tego okresu, Pani Marto, bo za młoda jest:-)

        • Oczywiście że nie pamiętam…i zbyt pewna nie jestem. Przypuszczam że chodzi o bardzo drastyczne metody-przerywanie ciąż, mordowanie noworodków lub wyrzucanie na pewną śmierć. Pełne nieszczęść sierocińce. Powoli się to zmienia ale nadal w Chinach bardziej „pożądani” są chłopcy. Tylko że Chiny to nie Egipt…i bądź co bądź mit o „misce ryżu” można włożyć między bajki; mój brat często i długo tam przebywał i coś nie coś opowiadał i widział.

    • Albo częsty brak prądu :D

      A tak poważniej…kiedyś ludzie tak nie „gonili” nie wiadomo za czym; spotykali się itd. Dziś na nic nie ma czasu, tylko internety odkładanie macierzyństwa bo najpierw praca, zakup mieszkania itd. W sumie nie dziwię się że młodzi chcą najpierw się ustawić w miarę możliwości.

      • z prognozami demograficznymi bywa niekiedy bardzo zaskakująco.

        Nie tak dawno dotarłam do prognoz demografów z lat 70 tych (z SGPiS w PRL a obecnie SGH) dotyczących przyrostu naturalnego w Polsce na początku XXI w.
        Wg nich groziła nam katastrofa demograficzna z … przeludnienia :))).

        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że państwo polskie zmarnowało jakieś 20 ostatnich lat – brak konsekwentnej polityki demograficznej się zemścił, bo liczyła się „bieżączka”

        Mimo wszystko chyba lepszy jest nadmiar niż brak.
        Na miejscu Egipcjan nie martwiłabym się przyrostem naturalnym. Przykład Chin jest wymowny.
        Dziś konsekwencją głupiej polityki jest prawie kilkaset milionów młodych mężczyzn, którzy nie mogą znaleźć żon i gwałtowne starzenie się społeczeństwa.

  2. Dla Arabów zawsze najważniejsze było to by mieć jak najwięcej dzieci. A przecież sam Prorok (Pokój niech będzie z Nim) uczył, że dzieci powinno się mieć tyle, na ile stać. Społeczeństwo egipskie jak rozumiem to w większości praktykujący Muzułmanie? Więc dlaczego nie stosują się również i do tego nakazu?

    • Mysle ze, czy kogos stac czy nie, to dosc subiektywne stwierdzenie. Może Egipcjanie uwazaja ze skoro miejsce na podlodze do spania jest i fasola jest to znaczy ze stac na kolejne dziecko. Szkoła, łóżko, mieso to wersja dla bogaczy.
      Dla Europejczyka to może być nie do pomyślenia.

  3. Droga Pani Moniko i Pani Ewo! Czytam Waszego bloga juz od poczatku roku, najpierw byly to przypadkowe artykuly wyskakujace na glownej stronie onetu, ktore mnie zainteresowaly. Z czasem zauwazylam, ze klikam na tego samego bloga, Waszego, ktoregomam teraz zachowanego w „Ulubionych” i z nieciepliwoscia wyczekuje na nowe wpisy. Gratuluje otwrtosci umyslu u obu Pan, wartosciowych spostrzezen, a przede wszystkim klasy w sposobie wypowiadania wlasnego zdania na kontrowersyjne czasem tematy.Przepraszam za brak polskich liter, pisze z UK. Pozdrawiam

    • P.S. Mam nadzieje, ze jestescie cali i zdrowi po wczorajszym trzesieniu ziemi, moja kolezanka,ktora mieszka tam w tej chwili (rowniez Sharm) mowila, ze bylo ono w calym Egipcie…

    • Wiesz, jak ktoś nie chce mieć polskich liter, to ich nie ma nawet pisząc z Polski. Dziwne tłumaczenie. Jakoś ja nie piszę z Polski, a litery polskie mam niezależnie czy piszę na komputerze, tablecie, czy telefonie.

      • Ja pisze na klawiaturze ze znakami niemieckimi. Dodatkowo mam ustawione znaki francuskie. Zmiana ustawien klawiatury – wiem, wiem, niby jest to latwe – nie bylyby tak latwa w moim przypadku, bo nigdy nie uzywalam polskiej i nie wiem, gdzie sa polskie znaki. Moj telefon jest ustawiony na poprawe angielskiego i francuskiego. Niby sa znaki polskie, ale po opublikowaniu tekstu, na miejscu polskich znakow diakrytycznych nic sie nie pojawia. Jezyka polskiego nie uzywam praktycznie do niczego, w pozostalych trzech pracuje i zyje. Wiesz, jaka jest konkluzja mojej nudnawej wypowiedzi? To, ze Ty tak masz, nie znaczy, ze wszyscy tak musza, bo funkcjonuja w znacznie bardziej skomplikowanej sytuacji jezykowej, niz Twoja.

        • P.S. Przecieznie powiedzialam, ze inni tez tak musza :-D
          P.S.2 Nic nie wiesz o mojej sytuacj jezykowej i nie o to przeciez tu chodzi, moim celem bylo skomplementowanie autorek bloga i podkreslenie, ze czytaja go ludzie z roznych zakatkow swiata, m.in. ja , to wszystko

      • Najczęściej piszemy z Egiptu, ale czasem również z Polski. Ostatnio robiłam dwa wpisy będąc w Hiszpanii:-)
        Ewa

      • Mysle, ze moze autorce moze sprawic przyjemnosc swiadomosc, ze jej blog czytaja ludzie z roznych zakatkow swiata, dlategowspomnialam skad pisze :-)

  4. Na początek sterylizacja, po drugim dziecku. W 3 pokoleniu już tak drastycznych środków nie trzeba będzie stosować. Niestety edukacja i ulgi nie zaczną działać od razu. Minie sporo czasu zanim te dzieci się wykształcą i zrozumieją gdzie leży problem.

  5. Tak wygląda społeczeństwo patriarchalne, gdy mężczyźni decydują za kobiety o wszystkim, łącznie z seksem kiedy ma uprawiać bo on chce. Teraz szowiniści zapłacą za swoja chuć i głupotę.

    • Masz na myśli, że Egipcjanie zapłacą? Raczej nie. Połowę rodziny wyślą do Europy na podbój i sprawa rozwiązana. A zapłacimy my.

  6. Dwa podstawowe czynniki zazwyczaj decydują o przyroście naturalnym:
    1. Zamożność i wykształcenie – im więcej pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem, tym mniej dzieci, takie wykształcenie kosztuje. Bogactwo – wiadomo – nawet w bogatych krajach biedni mają dużo dzieci.
    2. Pozycja społeczna kobiety – im wyższa, tym niższy przyrost. Tam gdzie kobiety mają swobodny dostęp do wysokich stanowisk politycznych i gospodarczych, tam rodzi się mniej dzieci
    Oczywiście przyrost naturalny jest też mieszaniną wielu innych czynników (np.tradycji, śmiertelności), ale te dwa decydują.

  7. @hegemon Troche to smutne,ze my kobiety musimy wybierac pomiedzy pozycja spoleczna i wyksztalceniem, a posiadaniem mniejszej lub wiekszej liczby dzieci, a czasem w ogole…

  8. Czy jakoś wyjaśniono dlaczego rodzi się aż 4 razy więcej dziewczynek niż chłopców? To raczej nie jest normalne ani naturalne…

  9. Jeju… prezerwatywy są do kupienia ka kazdej stacji benzynowej, czy to takie trudne?:/ ja rozumiem, ze tam jest inna mentalnosc ale nie moglabym zasnac jakbym wiedziala ze nie mam co dziecku dac na sniadanie…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.