Bad news & good news

Drodzy Czytelnicy,

Większość z Was zapewne zmartwi ta wiadomość, dlatego czujemy się zobowiązane złożyć tu na blogu wszelkie wyjaśnienia dotyczące tej kwestii. Otóż zdecydowałyśmy zakończyć pisanie tego bloga, z powodów, które są niezwykle dla nas istotne: po pierwsze – skończył nam się temat, który na bieżąco tu opisywałyśmy, po drugie – z powodu dużych zmian w planach życiowych, nie będziemy dysponować czasem, który do tej pory poświęcałyśmy na regularne robienie wpisów na tym blogu.

Zakończył się, przynajmniej na dłuższy czas, egipski etap naszego życia. Firma prowadzona przez nas w Egipcie jest już zamknięta, działalność zakończona, turystyka egipska w fatalnej kondycji i nie rokującej dobrze na długi czas. Mama – współautorka naszego bloga i książki – już od kilku miesięcy przeniosła swoje sprawy egipskie do Europy, będzie spędzać sporo czasu w swojej ukochanej Andaluzji w Hiszpanii i będzie zajmować się sprawami swojej i mojej kariery publicystycznej. Mamy w planach wydanie trzech kolejnych książek: jeszcze w tym roku mojej książki o traumatycznych losach kilku kobiet (opartej na faktach), książki mojej mamy ze zbiorem reportaży z podróży do różnych krajów świata – te dwie książki już mamy gotowe, oraz przygotowaniem do wydania naszej drugiej wspólnej książki o Egipcie, którą chciałybyśmy wydać w przyszłym roku. Mama planuje, jeśli sytuacja polityczna i społeczna na to pozwoli, wyjeżdżać do Egiptu, aby pokazywać prawdziwym pasjonatom turystyki miejsca, które ją w Egipcie oczarowały, m.in. oazy na Pustyni Zachodniej oraz Nubię w Południowym Egipcie. Będzie pilotem grup do Afryki Północnej organizowanych przez specjalistyczne polskie biuro podróży MK Adventure (www.mkaventure.pl), które to biuro gorąco Państwu polecamy.

Ja, po kilkumiesięcznych nieudanych próbach znalezienia dobrej pracy w Kairze, postanowiłam przenieść się na stałe do Niemiec. Oczywiście mój mąż Ayman i synek Mahmoud przenoszą się ze mną. Mahmoud będzie musiał zacząć uczyć się już czwartego języka. Sądzę, że da radę, bo dziecko jest bystre i chłonne wiedzy, i w europejskich warunkach rozwinie skrzydła:-) Mąż, ze swoimi kwalifikacjami, też nie powinien mieć problemów ze znalezieniem dobrej pracy w Berlinie. Tam właśnie zamierzamy się osiedlić. A ja, ze swoim wykształceniem, bogatym zawodowym doświadczeniem oraz znajomością kilku języków obcych, w tym arabskiego i z certyfikatem zaawansowanej znajomości języka niemieckiego (Zertifikat Mittelstufe), będę mogła podobno przebierać w najlepszych ofertach pracy, a nawet grymasić jak księżniczka:-) Mam też ogromną nadzieję, że nowa praca, którą zamierzam podjąć w Berlinie, dostarczy mi fascynujących tematów do napisania kolejnej książki.

Teraz ta najlepsza wiadomość: ponieważ jesteśmy już w Polsce – ja po drodze do Niemiec, będziemy miały okazję spotkać się z Państwem obydwie osobiście, podczas naszego spotkania autorskiego, które odbędzie się dnia 6 maja w Warszawie o godz. 18.00 w księgarni Matras przy Al. Solidarności 113. Serdecznie zapraszamy na to spotkanie, będziemy podpisywać na nim naszą książkę „Księżyc zza nikabu” (książkę będzie można też kupić tam na miejscu w Matrasie) i będziemy mogły odpowiadać na pytania Czytelników, zarówno te zadane publicznie, jak i „w cztery oczy”.

Każda z nas będzie kontynuować pisanie felietonów w portalu naTemat.pl:
monikaabdelaziz.natemat.pl
ewazarychta.natemat.pl

oraz liczymy na kontakt z Państwem na naszym funpagu www.facebook.com/ksiezyczzanikabu
Tam będziemy zamieszczać informacje o naszych publikacjach, spotkaniach autorskich i dalszych losach zawodowych, związanych z pisaniem. Mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać kontakt z większością naszych Czytelników, których sobie bardzo cenimy, bo to właśnie oni przyczynili się do niewątpliwego sukcesu tego bloga, o czym świadczą statystyki wizyt na blogu.

Monika

Do zobaczenia 06 maja w Warszawie. Pozdrawiamy serdecznie,
Monika Abdelaziz i Ewa Zarychta

59 Komentarze

  1. Będe sledzic wpisy Pań gdzie sie da. Powodzenia życzę w Andaluzji i Berlinie.
    Jeden z najlepszych blogów polskojęzycznych jaki mialam okazję czytać przyblizajacy inną kulturę i zwyczaje.Wszystkiego dobrego i do zobaczenia!

  2. Wielka szkoda, że was już tutaj nie będzie. Nigdy nie komentowałam, zawsze tylko czytałam. Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia w Niemczech :), będzie dobrze bo bardzo mądre babeczki z was. Napiszcie czasem coś.

    • Napiszemy. Bo zasada jest taka, żeby nigdy nie palić za sobą mostów, bo nie wiadomo, co się może w życiu wydarzyć. Ale z pewnością nie będą to regularne wpisy na temat Egiptu, jak były do tej pory.

  3. Będę tęsknić…Jakos tak mi się porobiło,że z uporem maniaka zaglądałam na ten blog niemal codziennie.Bardzo mnie ciekawił i cieszył każdy wpis.Pomyślności życzę tylko i wyłącznie. I sobie i Wam może tego,że jeszcze spędzimy nie raz cudowne chwile nad Morzem Czerwonym.Bardzo trzymam za to kciuki.

  4. Szkoda pani Moniko!!! Czytałam Pani artykuły po kilka razy! I zawsze czekałam na nowe książki jeszcze nie kupiłam ale jak będę w Polsce to na pewno!!pani tak ciekawie o wszystkim pisała!! No po prostu nie chce mi się wierzyć,że to koniec Egipskich opowieści!!Z nie cierpliwością czekam na berlińskie opowiadania!! Wszystkiego Najlepszego w nowym miejscu zamieszkania!!! Pozdrawiam z Antwerpii Halina hodun

    • Mam nadzieję, że berlińskie tematy będą bardzo ciekawe, ale na razie nie mogę zdradzić o czym:-)
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do zaglądania do monikaabdelaziz.natemat.pl

  5. Bardzo żałuję, że was nie będzie :( Uwielbiałam czytać o Egipcie i tych niecodziennych dla mnie zwyczajach.
    Będziecie w Warszawie tylko 6 maja? Dlaczego ja akurat wtedy mam zaplanowany wyjazd? :( Chętnie kupiłabym książkę i jednocześnie posłuchała trochę na jej temat. Może jednak gdzieś jeszcze uda się Was złapać – 5 albo 9 maja, jak będę w Warszawie?

    • Jedyne, co mi na szybko przychodzi wpadło do głowy, to pomysł, aby kupiła Pani naszą książkę w tej księgarni Matras 4 lub 5 maja i zostawiła ją tam do wpisania dla Pani imiennej dedykacji, a potem odebrała po swoim powrocie do Warszawy. Albo proszę przysłać kogoś znajomego na spotkanie w Pani imieniu. A my porozmawiamy przy innej okazji, która na pewno się wydarzy. Życzymy udanego wyjazdu i pozdrawiamy serdecznie:-)

  6. Szkoda. Też Was bardzo chętnie czytałam. To co Pani opisywala, bardzo przypominalo mi moje wizyty u tesciow w Egipcie. My z mężem ( pochodzi z el menoufia i dobrze zna okolice z ktorych pochodzi Pani maz) razem z diecmi też mieszkamy w Niemczech. We Frankfurcie. Co prawda dzieci się tu urodziły ale też wychowuja się z 4 językami i jakoś dają radę. Nawet Pani nie zauważy kiedy a Mahmudek będzie po niemiecku rozmawiał. Jak będzie Pani we Frankfurcie to zapraszamy do nas.

    • Napiszę do Pani z prywatnego maila i chętnie nawiążę kontakt w Niemczech. Może będzie szansa się spotkać:-) pozdrawiam serdecznie

  7. Bardzo żałuję, jestem świeżo po przeczytaniu książki i dopiero zaczęłam czytać bloga. Z radością, że tyle przede mną. Byłam w Sharm trzykrotnie i bardzo miło było mi teraz wrócić tam dzięki Paniom, szczególnie że w obecnej sytuacji do Egiptu się nie wybiorę. Nie był to mój pierwszy arabski kraj i zawsze miałam dużo szacunku do tej kultury, tym bardziej z przyjemnością czytałam wpisy, dzięki którym łatwiej mi ją zrozumieć. Mam nadzieję, że blog nie zniknie i będę miała szansę przeczytać to, czego jeszcze nie zdążyłam. Wielkie ukłony dla Was obu. Życzę szczęścia, powodzenia i sukcesów literackich.

    • Proszę się nie obawiać. To, co jest napisane już na blogu, nie powinno zniknąć. Tak nam się wydaje:-) I proszę też zaglądać do moich felietonów na http://www.monikaabdelaziz.natemat.pl
      Już pojutrze powinien się tam pojawić mój nowy tekst, o egipskiej edukacji.
      Pozdrawiam serdecznie

  8. Oj wielka szkoda:( Czytalam bloga regularnie i przyznam ze bedzie mi go bardzo brakowalo:( Jesli chodzi o przeprowadzke do Berlina to napewno znajdzie Pani wiele nowych ciekawych tematow. Sama mieszkam w Hamburgu od 12 lat i od 3 lat mam meza Egipcjanina :) Życze Pania Wszystkiego Dobrego i zapraszam serdecznie do nas do Hamburga :) Chetnie z Męzem pokazemy Wam to piekne miasto i mysle ze bedziemy mialy wiele ciekawych wspólnych tematow:) pozdrawiam serdecznie :)

    • Bardzo się cieszę i serdecznie dziękuję za zaproszenie do Hamburga. Wygląda na to, że w Niemczech uda mi się zaprzyjaźnić z wieloma Polkami, które tam mieszkają i jeszcze do tego mają mężów muzułmanów. Będę się czuła jak wśród moich koleżanek Polek w Sharm el Sheikh. Tyle, że będzie trochę zimniej:-) A i mój mąż pewnie się ucieszy, że pozna Egipcjan mieszkających w Niemczech. Napiszę z prywatnego maila:-) Pozdrawiam serdecznie.
      Monika

  9. Szkoda!!! Zawsze tak czekałam na kolejne wpisy… Pozostaje mi tylko życzyć Paniom wszystkiego dobrego i realizacji planów. Pozdrawiam serdecznie :*

  10. Wszystkiego dobrego! I co ja teraz będę czytać? A książkę można kupić przez internet? Jeszcze raz życzę powodzenia w nowym miejscu :)

    • Książkę można kupić przez internet z księgarni Matras, z Empiku i wielu innych. Można też z księgarni zaczytani.pl klikając bezpośredni link z naszego bloga po prawej stronie.
      Pozdrawiamy serdecznie

  11. A ja się poplakalam od dwuch lat czytałam bloga i nigdy nic nie komentowałem…dziękuję wam za wszystkie wpisy dużo się dowiedziałam ….mój mąż jest tunezyjczykiem i z ciekawością czytałam polskiego bloga mieszkając we francji . .życzę powodzenia
    szkoda ze to na początku maja będzie bo ja dopiero w polsce 26 będę może kiedyś się uda was złapać mi na żywo nie tylko wirtualnie….dziekuj

  12. I tak oto zamyka się moja najlepsza skarbnica wiedzy o Egipcie, życiu codziennym, kulturze, niezrozumiałych dla nas, Europejczyków, obyczajów. I gdzie ja teraz będę zaglądać?
    Z całego serca życzę Paniom powodzenia i serdecznie pozdrawiam. Z niecierpliwoscią wyczekuje kolejnej książki!

    • Nie zamyka się żadna skarbnica:-) Proszę nie dramatyzować:-) Będą kolejne ciekawe książki, o których będziemy informować.
      A zaglądać proszę na monikaabdelaziz.natemat.pl (już dziś będzie tam mój nowy felieton) oraz na nasz funpage na facebooku.
      Pozdrawiamy serdecznie i w sumie też już zaczyna nam być smutno z powodu zakończenia tego bloga. Widzimy, że jednak dla sporej liczby jego Czytelników miał on dużą wartość.

  13. Wielka szkoda!!! Od kilku miesięcy czytam wszystkie wpisy choć nigdy nie komentowałam żadnego z nich. Książkę przeczytałam jednym tchem. Bardzo dobrze się czytało i dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Mój mąż jest również Egipcjaninem – pochodzi z Tanty. Mieszkałam przez kilka miesięcy w Sharm, jednak na dłuższy pobyt nie zdecydowałam się z powodu braku znajomości języka arabskiego. Z uwagi na kryzys panujący w Sharm mój mąż wyjechał do Dubaju. Od kilku miesięcy widujemy się sporadycznie w Dubaju.
    Czy sytuacja w Sharm nadal jest taka dramatyczna?
    Zastanawiałam się z mężem nad pobytem na stałe w Polsce, ale obecna sytuacja polityczna w Polsce i niechęć do obcokrajowców jest tak duża, że nie wiem czy mąż wytrzymałby to psychicznie. Podziwiam Panią, że potrafiła Pani zadecydować z mężem, że wszyscy przeprowadzacie się do Berlina. Mój mąż początkowo chciał aby dzieci wychowywały się w Egipcie, obecnie cieszy się jednak, że jesteśmy w Europie…. Martwi mnie to, czy w Egipcie jest aż tak źle?
    Mam jeszcze jedno pytanie „techniczne” : czy Panie orientują się czy w Egipcie otrzymując paczkę z Europy pobierane są jakieś opłaty? Kiedy wysyłam paczki do Sharm mój mąż zawsze musiał dodatkowo płacić :-( za opłaconą już paczkę przeze mnie, chciałam wysłać paczkę z artykulami szkolnymi i odzieżą dla dzieci do Tanty, ale nie mogę narażać rodziny na dodatkowe koszty odbioru paczki dlatego zadaję takie „dziwne” pytanie.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.

    • Sytuacja w Sharm jest w dalszym ciągu bardzo zła, zwłaszcza dla Europejczyków, bo w zasadzie ich tam nie ma. Natomiast hotele powoli zapełniają się Egipcjanami i obywatelami pobliskich krajów arabskich. Arabia Saudyjska zdecydowała zainwestować sporo pieniędzy w rozbudowę infrastruktury turystycznej na Synaju, co prawdopodobnie spowoduje, że Sharm stanie się kurortem typowo arabskim.
      Co do paczki, to proszę nie wysyłać! Już to przerabiałyśmy. Naliczą horrendalne cła, rozmaite podatki, wezmą łapówki, żeby w ogóle paczkę odprawić i jeszcze trochę z tej paczki uszczkną na własny użytek. Najlepiej znaleźć kogoś, kto będzie leciał do Egiptu i podać tej osobie paczkę.
      Tanta jest bardzo blisko Mahalli:-) Dobrze, że Pani mężowi udało się znaleźć pracę w Dubaju, bo mnóstwo osób po utracie pracy w Egipcie w branży turystycznej, rzuciło się na Emiraty i bardzo trudno jest tam załatwić sobie teraz wizę z pozwoleniem na pracę.
      Też życzymy powodzenia i pozdrawiamy serdecznie

      • Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, nie mam już złudzeń, że w najbliższym czasie w Sharm będzie lepiej…. Czytając bloga zauważyłam wiele podobieństw :-) szczególnie dotyczących rodziny egipskiej, moja teściowa tez samotnie wychowywała dzieci i udało jej się wszystkie dzieci wykształcić z czego jest bardzo dumna :-) Podczas każdego pobytu mojej dużej rodziny polskiej w Tancie byliśmy przyjmowani i traktowani jak najważniejsze osoby na świecie. Gościnność Egipcjan, tych których znam jest cudowna. Jestem po ślubie już kilka lat i pomimo „życzliwych” ostrzeżeń europejskich przyjaciół odnośnie traktowania mnie i życia w arabskiej rodzinie nigdy nie doświadczyłam niczego niemiłego i nikt z rodziny męża nigdy nie ingerował w nasze życie i decyzje czego tak bardzo obawiałam się słuchając tych wszystkich historii opowiadanych w Polsce. Oczywiście teściowa wolałaby aby wnuki były w Egipcie, bo tęskni bardzo za nimi, nigdy jednak nie namawiała mnie na stały pobyt w Egipcie za co jestem bardzo Jej wdzięczna. Domyślam się, że Pani też nie napotkała na żadne przeszkody skoro przeprowadza się Pani z rodziną do Berlina.
        Szkoda, ze w Europie opowiada się tylko te dramatyczne historie małżeństw mieszanych.
        Czekam na kolejne książki, szczególnie na tę o Egipcie :-) Pozdrawiam gorąco!

        • Moja teściowa płakała non-stop przez trzy dni po naszym wyjeździe z Egiptu, chociaż też nie starała się nas zatrzymać na siłę. Musieliśmy jej obiecać, że będziemy spędzać w Egipcie każde ferie i wakacje. Ale ja i tak wiem, że ona się trochę obawia o to, że być może prędko nie zobaczy znów swojego najstarszego wnuczka „po mieczu”. Choć on nieraz ją zdenerwował, to płakała, jakby żegnała się z nim na zawsze.
          Jeśli chodzi o gościnność Egipcjan, to chyba niewiele jest narodów, które im dorównują.
          A te dramatyczne historie małżeństw mieszanych to opowiada się głównie w Polsce. Nie wiem…. czy kilka powieści napisanych w Polsce tak ludziom namieszało w głowach? Zresztą Polacy mają specyficzne nastawienie do innych kultur, zwłaszcza arabskiej. Dlatego zdecydowaliśmy się z mężem na Niemcy, bo on nawet nie chciał słyszeć o pozostaniu w Polsce na stałe. Był tu dwa razy i czuł się niekomfortowo, jak tylko wyszedł sam poza dom. Zresztą słyszała Pani pewnie, jak w Gdańsku pobito Egipcjanina kilka dni temu? Takie wrogie nastawienie do obcokrajowców, zwłaszcza o ciemniejszej skórze, jeszcze się obecnie nasiliło:-(
          Napiszę do Pani z prywatnego maila.
          Pozdrawiam serdecznie
          Monika

          • Bardzo dziękuję, cieszę się, że podobnie odbieramy Egipcjan. Ucieszy mnie każdy mail.
            Bardzo żałuję, że nie będę w Polsce w maju bo przyjechałabym do Warszawy aby Panią i Pani mamę poznać.
            Może jeszcze będzie inna okazja :-)

  14. Ohh, az sie wzruszylam i lezka poplynela, bo calym moim muzulmanskim poczatkom towarzyszyl ten blog. Tesciowa pewnie bardzo przezywa! Ale takie jest i zycie i taki boski plan, ze Pań przeznaczenie jest inne :) Allah Kareem i wszystkiego dobrego Pani Moniko i Pani Ewo ! Prawie na pewno do zobaczenia w Warszawie!!

  15. Drogie Panie – powodzenia na nowej drodze życia!! Oby Wasze życie było dalej pełne wspaniałych i życzliwych ludzi!!

  16. Dzień dobry,
    Nie komentowałam bloga, ale czytałam i czekałam na kolejne wpisy z wielką ciekawością :) Życzę powodzenia i wszystkiego co dobre :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Alicja

    • Bardzo dziękujemy za życzenia i cieszymy się, że Pani napisała chociaż teraz. Okazuje się, że miałyśmy bardzo dużo życzliwych i przychylnie nam nastawionych Czytelników, którzy nigdy nie komentowali, a czytali bloga z zainteresowaniem. A do komentowania pchali się głównie hejterzy…
      Pozdrawiamy serdecznie

  17. Pani Moniko i Pani Ewo,

    Życzę samych sukcesów i oby się Paniom wszystko udało :) Powodzenia!

  18. Oj tam oj tam, nie samymi hejterami internet żyję! A my to co? Możemy się czasem nie zgadzać, ale raczej dalismy rade :) Pani Moniko, nie wiem czy w Niemczech będzie lepiej, bo teraz chyba w ogóle wszędzie jest źle. .. ale trzymam kciuki! Przykro mi, że Pani mąż czuje się w Polsce niekomfortowo i to oznacza, że jeszcze musimy się wiele nauczyć. Ja bardzo trzymam za Pania i Pani rodzinę kciuki! Żeby Wam sie udało i było o czym pisać :) W tym jak najlepszym znaczeniu!

    • Bardzo dziękuję. Proszę mocno te kciuki trzymać:-)
      Serdecznie pozdrawiamy

  19. Dziękuję … za sprawą Pań , spędziłam na tym blogu wiele miłych chwil.
    Ten blog dostarczył mi dużo wzruszeń i wrażeń. Będę tutaj zaglądała :) Pozdrawiam serdecznie i życzę POWODZENIA

    • Pani Marysiu, a my doznałyśmy wielu wzruszeń za sprawą tych komentarzy, które Pani pisała. A te Pani wiersze….
      Dla takich osób jak Pani chciało nam się pisać tego bloga.
      Proszę też zaglądać na monikaabdelaziz.natemat.pl
      Serdecznie Panią obydwie pozdrawiamy

  20. Życzę Autorce Monice wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia.
    Mam nadzieję ,że zostaniecie życzliwie przyjęci przez środowisko, do którego traficie i znajdziecie dobrą pracę. Dziecko bez problemu przywyknie do nowego otoczenia :)

    Cieszę się ,że Szarm ponownie wraca do życia- co prawda zmieni się klientela ale ważne, że ludzie będą mieć pracę. Bo najbardziej przygnębiające jest, gdy ludzie tracą możliwość zarabiania na życie z przyczyn całkowicie od siebie niezależnych.

    Szkoda tylko, że z powodu moich komentarzy i częstej odmienności poglądów zaliczona zostałam do grona hejterów :)

    Ale mimo wszystko będzie mi brakowało nowych opowieści o codziennym życiu w Egipcie.

    pozdrawiam

  21. Witam
    Nigdy nie komentowalam ale zawsze czekala na nowe wpisy.Zycze duzo powodzenia I mam nadzieje ze zycie w Berlinie bedzie ciekawe I pelne dobrych przygod. A co do Polski to tez nie chce tam mieszkac. Moj pochodzi z Nigerii I jak jestesmy w Polsce to zawsze sie ludzie gapia I jest to bardzo nie przyjemne. W UK gdzie mieszkamy take zwiazki sa normalne.Pozdrawiam

    • Cóż na to poradzimy:-( trzeba być tam, gdzie jest przyjemniej:-)
      Pozdrawiamy serdecznie

  22. Pani Moniko i Pani Ewo,

    łezka zakręciła mi się w oku. Tak lubiłam czytać Wasze fascynujące opowieści, takie autentyczne i pełne egzotyki.
    Jeżeli sytuacja w Egipcie się unormuje, to jestem pierwsza na liście do wyjazdu z Panią Ewą( o ile zdrowie pozwoli).

    Serdeczne uściski dla dzielnych kobiet.

    Pozdrowienia dla obu mężczyzn( małego i dużego)

    Będzie dobrze.

    Ania

    • Bardzo serdecznie dziękujemy i mamy nadzieję, że ….. do zobaczenia:-) I dużo zdrowia Pani życzymy.

  23. Drogie Panie, zaglądałam na Waszego bloga prawie codziennie w nadziei na nowy wpis i chciałam Wam bardzo, bardzo podziękować za czas poświęcony czytelnikom. Aż łezka w oku się kręci, jest mi bardzo przykro z powodu tego pożegnania, ale pozostaje mi mieć nadzieję, że jeśli obydwie się urządzicie w nowych miejscach, będzie można znowu Was ‚odnaleźć’ w internecie. Bo przecież świat nie tylko wokół Egiptu się kręci, jestem przekonana ze opowieści o Niemczech i Hiszpanii byłyby równie interesujące.
    Życzę Paniom wszystkiego najlepszego i gorąco pozdrawiam! :)

    • To nie jest pożegnanie, prosimy nie płakać… Będą książki i nasze felietony w naTemat.pl
      A będąc w Niemczech, będę pisać rzeczywiście ciekawe rzeczy:-)
      Pozdrawiamy serdecznie

  24. Powtórzę za poprzednikami. Wielka szkoda, bo wiele osób mogło się przekonać jak wygląda to egzotyczne życie „od kuchni”. Życzę samych słonecznych dni i uśmiechu na „nowej drodze życia”. I żeby Wasze nowe miejsca stały się prawdziwym domem. Mówią, że pisanie bloga uzależnia :) Jakby nowe miejsce/miejsca okazały się równie ciekawe, to proszę zamieścić linka do nowego bloga :) Będę zaglądać. Pozdrawiam serdecznie :)

  25. Pani Moniko! Dziękuję za tego bloga, uwielbiałam go czytać i przyznam szczerze, że dzięki Paniom zmieniłam zdanie o Egipcie i ludziach.
    Kiedy przeczytałam, że będzie Pani w Berlinie aż się uśmiechnęłam:) ja tu mieszkam i mam nieśmiałą nadzieję na spotkanie Pani. Pozdrawiam gorąco!

    • Małgosiu, prześlę Monice Pani adres e-mail, na pewno się z Panią skontaktuje w Berlinie. Ona teraz nie ma możliwości napisać coś tu na blogu w komentarzach, bo akurat ma w tym tygodniu kilka rozmów kwalifikacyjnych w sprawie pracy:-) Trzymamy kciuki, żeby dostała jak najlepszą i taką, w której będzie się mogła w pełni realizować.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Ewa

  26. Bardzo wielka szkoda, uwielbiałam czytać tego bloga.
    Był dobrą i przyjemną odskocznią od natłoku pracy.

    Z Berlina zapraszam po sąsiedzku do Szczecina. Niecałe 2 h pociągiem :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.