Beduińska dzielnica Sharmu – cd.

Row 5

Te smakowicie wyglądające placuszki to ajsz baladi (wiejski chleb), wyjęty prosto z dużego pieca, gorący i pachnący tak, że nie sposób się nie zatrzymać i nie kupić. Dostępny jest  między innymi na Al. Rewisatt, beduińskiej dzielnicy Sharmu, gdzie mieszkają również Egipcjanie nie będący Beduinami oraz spora grupa Europejczyków. Chlebek jest przepyszny, z pełnego przemiału, obsypany otrębami. Można go dostać 24h na dobę na małym stoisku, a piec nazywa się forn. Obok piekarni znajdują się inne, małe sklepiki – z warzywami, spożywcze, a także z bielizną i ubraniami, a na rogu jest kafejka, w której siedzą mężczyźni, najczęściej właściciele wspomnianych już beduińskich samochodów, czekając na pracę.

Row 2

Całe to miejsce jest niezwykle zakurzone, gdyż leży po prostu na pustyni. Pomiędzy pięknymi, majestatycznymi skałami, tak charakterystycznymi dla Synaju. Ulica asfaltowa jest tylko jedna, oczywiście w tragicznym stanie. Wzdłuż niej znajduje się meczet, szkoła, posterunek policji, stragany i sklepiki, chodzą sobie kozy beztrosko becząc i zajadając znalezione smakowite kąski. Biegają bezpańskie psy i koty, każdy znajdzie dla siebie coś do jedzenia i wszystko zdaje się być w naturalnej harmonii. Kobiety chodzą pozasłaniane chustkami lub nikabami, a dzieci często bez butów. Budynki są w stanie opłakanym i wiele domostw wygląda okropnie, są jeszcze niewykończone, bez okien i tynku, ale już zamieszkane. Jest też mnóstwo willi, których widać tylko dach lub kawałek ściany, gdyż są ogrodzone jak prawdziwe warownie. Często zasłonięte blachą założoną na solidne ogrodzenie, które oddziela mieszkańców od brudu i hałasu ulicy. W środku tych posesji jest bardzo prywatny i piękny kawałek świata – jakby wchodziło się do zupełnie innej bajki.

Row 6 Row 7

Na zdjęciu widać willę naszego zaprzyjaźnionego weterynarza, doktora Alberta, który jest znany i szanowany przez wszystkich mieszkańców Sharmu, współpracuje również z naszą fundacją dla zwierząt. Dom składa się z dwóch części – w jednej jest sala operacyjna, rentgen, gabinet, poczekalnia oraz hotelik dla kotów i małych psów, a w drugiej części jest prywatne mieszkanie doktora i jego rodziny. Ogród jest ogromny i sporą jego część zajmują psy – członkowie rodziny weterynarza oraz pieski znajdujące się tymczasowo w hotelu, podczas wyjazdów swoich właścicieli.  Ogród jest piękny. Można siedzieć w nim godzinami i patrzeć na spokojną, niewzruszoną skałę lub urządzać grille i plenerowe spotkania. Jest to teren zupełnie prywatny, pozwalający na swobodne ubranie a nawet jego brak:) To w Egipcie zdarza się niezwykle rzadko, tylko takie właśnie warownie dają całkowity spokój i intymność.

Row 10

Row 9

Dom i jego otoczenie mają swój klimat – drewniane okna, kamienne donice, w środku marmury, które latem zapewniają chłód. Ale najważniejsza jest przestrzeń i komfort, jaki daje tak duża, solidnie ogrodzona powierzchnia. Takich willi jest mnóstwo, należą głównie do Włochów i Brytyjczyków, często czekają na najemców, urządzone ze smakiem i w prawdziwie arabskim stylu.  Miejsce to jest bardzo atrakcyjne, jeśli tylko polubi się choć trochę zapach wielbłądów i zakurzone ulice. Jeśli zamiast pompowanego pieczywa z supermarketu chętniej kupujemy gorący, wiejski chleb z  „fornu” , jeśli ciekawią nas tajemnicze oczy Beduinów, a nasza pewność siebie jest już na tyle rozwinięta, że potrafimy bez problemu poruszać się wśród nich (najlepiej w jak najbardziej zasłaniającym stroju), to możemy zamieszkać na Al. Rewisatt, a w ogrodzie trzymać psy, koty, a nawet kozy. Turystom – miłośnikom folkloru, polecam to miejsce do odwiedzenia i bardzo dyskretnego zrobienia kilku zdjęć.

kozy

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.