Doktor, inżynier i nauczycielka, czyli cd o edukacji w Egipcie

w Egipcie panuje mania tytułowania się – stopień naukowy czy zawodowy to jeszcze nic, najlepsze jest nazywanie siebie „panią” lub „panem”. Można spotkać się z tym dosłownie wszędzie, w ogłoszeniach o sprzedaży laptopa czy używanych ubranek, podczas rozmów telefonicznych ( mówi pani Mona ze żłobka, lub - zainteresowanych proszę o kontakt pod nr…. Mr. Ahmed). U nas nigdy nie mówi się o sobie pan/pani, bo wiadomo, że rozmówca uważający nas za osobę dorosłą, sam użyje tego tytułu, jeśli jest to oficjalny kontakt.

Tak samo jest z zawodami – ludzie używają swoich tytułów nie tylko wtedy, gdy rozmawiają o pracy, ale również w życiu codziennym. Szczególnie mylący jest tytuł doktora, bo mówi się tak o osobach, które nie są koniecznie lekarzami, ale na przykład doktorami nauk humanistycznych. Pomówmy jednak o lekarzu. Jest to bardzo szanowany i szczególny w Egipcie zawód. Egipscy lekarze, wbrew pozorom, cieszą się dobrą opinią w świecie medycznym, o czym dowiedziałam się od mojej polskiej pani doktor. Mowa w szczególności o tych lekarzach, którzy uczestniczą w międzynarodowych konferencjach i szkoleniach. Moje doświadczenie ze służbą zdrowia potwierdza tą opinię. Również lekarze w małych miejscowościach, w obskurnie wyglądających gabinetach, posiadają dużą wiedzę, popartą doświadczeniem z licznymi przypadkami. W Egipcie mamy trzy „rodzaje” lekarzy : lekarza medycyny ( choć prof. Miodek gani za używanie tego sformułowania, słusznie zresztą), lekarza farmaceutę (tak się go nazywa) oraz lekarza weterynarii. W dużych aptekach są najczęściej lekarze, co jest ogromnym ułatwieniem dla pacjentów, a większość leków sprzedaje się bez recepty. Zostanie lekarzem wymaga wyjątkowo dobrych wyników w nauce w szkole średniej – najwyższych spośród wymaganych do poszczególnych zawodów. I choć lekarze zaczynają praktykę wcześnie, to nie mogę powiedzieć, abym czuła się przy nich zagrożona ( podczas operacji wycinania znamienia skórnego byłam najstarszą osobą na sali operacyjnej, a wszystko się dobrze skończyło ! ).

Ten, kto dobrze się uczy i ma odpowiednią ilość punktów na koniec szkoły średniej, może iść też na studia inżynierskie ( budownictwo, mechanika, itp. ). Nie wiem dlaczego, ale nie jest tu znany tytuł inżyniera chemii, który akurat posiadam. Inżynier kojarzy się wszystkim z facetem w kasku chodzącym po budowie lub kierownikiem elektryków).

Również do zawodowej elity należą nauczyciele. Niestety oprócz społecznego szacunku i zaufania nie cieszą się niczym innym, gdyż pensje ich są zatrważająco niskie. Początkujący nauczyciel, zaraz po studiach, może zarabiać nawet poniżej stu dolarów…natomiast taki z powiedzmy kilkunastoletnią praktyką – około 200 USD…też śmiesznie, choć cieszy fakt państwowej posady i emerytury w przyszłości.

Co do samych studiów…nie do końca rozumiem jak to jest, ale znam osoby studiujące dziennie i pracujące na etat. Kilka razy w roku te osoby jadą na uczelnię i zaliczają wszystko, co trzeba. Za studia też się płaci, i to słono. Dlatego tylko wyjątkowo majętne rodziny mogą pozwolić sobie na kształcenie dzieci z własnej kieszeni, nie posyłając ich do pracy.

Mój mąż studiując ” social work „, zarabiał sam na opłacenie nauki w college, jak większość młodych ludzi. Kierunek social work dał mu tytuł licencjata w zakresie pomocy społecznej, ale nigdy, oprócz obowiązkowych praktyk, w zawodzie nie pracował, bo pensja jest głodowa. Śmialiśmy się, że tacy pracownicy sami powinni odwiedzać siebie w ramach programu pomocy.

Bardzo dobrym miejscem pracy jest bank. Trzeba mieć wykształcenie kierunkowe, czyli bankowość lub księgowość, ale dostanie się na takie stanowisko graniczy z cudem i podlega chorym, moim zdaniem, zasadom. Otóż najpierw trzeba dostać się na bezpłatny staż do banku, trwający niekiedy 5 lat !!! A żeby się dostać, trzeba mieć znajomości, często również dać łapówkę. Potem, po stażu, jest szansa na stałą posadę i niezłą pensję ( kilka tysięcy funtów). Często pracownicy bankowi na wyższych stanowiskach dostają też służbowe mieszkanie, szczególnie w oddziałach poza miejscem zamieszkania, jak np. w Sharmie.

Nie wiem jaki jest poziom egipskich uczelni wyższych. Nie mam możliwości oceny ani porównania. Wiem, że uniwersytet w Mansourze cieszy się bardzo dobrą opinią, jeśli chodzi o kierunki ekonomiczne, widnieje na trzecim miejscu w rankingu publikowanym pod koniec zeszłego roku. Uniwersytet w Kairze był oczywiście jako pierwszy. Zdarza się jednak, jak wszędzie, że ktoś, dajmy na, to z wykształceniem informatycznym, ledwo umie wcisnąć Enter, a inny, z tej samej grupy, jest świetnym programistą. Wszystko zależy od chęci zdobywania wiedzy, nie tylko dla dyplomu.

3 Komentarze

  1. Przepraszam, że piszę w komentarzu, ale nie znalazłam nigdzie opcji bezpośredniego kontaktu. Nie chciałabym zaśmiecać, więc można mój komentarz usunąć, a odpowiedzi udzielić na priv (system wymusza podanie emaila).
    Dziekuję za świetny artykuł dotyczący ubioru Egipcjan, ale chciałabym się jeszcze upewnić co do szczegółów – czy na przykład broda idzie w parze z garniturem, czy jednak bardziej prawdopodobne będą wąsy? Czy człowiek w okolicach pięćdziesiątki, chodzący na co dzień w eleganckim garniturze (lekarz, po studiach w Polsce) zmieniłby po pracy (np w hotelu) strój na galabiję czy pozostałby w stroju bardziej przypominającym europejski? Jak by wtedy wyglądał jego swobodny strój? A jak z nakryciem głowy? Zakładam, że to muzułmanin, – jak już pisałam – wykształcenie wyższe, lekarz.
    A jeśli galabija, to jaki kolor byłby najbardziej prawdopodobny zimą na południu Egiptu? Czarny, czy czarny zbyt kojarzyłby się z IS?
    Przepraszam za zaśmiecanie, wolałabym przejśc na priv, jeśli to mozliwe.

  2. Szanowna Pani Abdelaziz
    Pani blog jest bardzo interesujący.Pisze pani z niezwykła lekkością i humorem o codziennych sprawach ludzi z innej kultury. Z nie wszystkimi decyzjami podjętymi przez panią się zgadzam ale też wiele ludzi nie zgadza się z decyzjami jakie podjęłam ja. Pozdrawiam proszę pisać dalej o wszystkim co Pani na myśl przyjdzie, tylko może częściej.Powodzenia

  3. Całkiem niedawno odkryłam blog Pań i połknełam go w całości.Spędzam prawie każde zimowe ferie w Egipcie, bo piekna pogoda i znakomita cena.Ale wiadomo-jak to turysta:)na plaży.Dobrze sie tam zawsze czuję i wypoczywam.Tymczasem dzięki Waszej pisaninie moge podejrzeć ten Sharm i Egipt, ktorego normalnie nie widać.I jestem za to bardzo wdzięczna.Powodzenia!!Dobra robota:).

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.