Emeryckie historie życia w Sharm el Sheikh c.d.

Po wyprowadzeniu się Ragabów z Gold Sharmu, Sofia z przyjemnością powróciła do uczestnictwa w regularnych włoskich biesiadach oraz wspólnych wyjściach na zakupy i do pizzerii. Dzieci byłych sąsiadów odwiedzały ją co kilka dni, bo przyzwyczaiły się do niej bardziej, niż do własnych babć. Czasami Shimaa podwoziła je samochodem po szkole i zostawiała pod drzwiami mieszkania Sofii, po czym odjeżdżała nie sprawdzając nawet, czy Sofia jest w domu.

- Co oni sobie wyobrażają? – zastanawiała się Sofia nerwowo.  – Myślą, że ja nie mam nic innego do robienia, tylko czekam całymi dniami, aż podrzucą mi dzieciaki?!

Pewnego popołudnia Sofia wyszła na spacer z trzema psami jednocześnie, prowadząc je na trzech spiętych ze sobą smyczach. Często tak robiła. Nagle psiaki dojrzały w oddali coś ciekawego, pewnie kota, szarpnęły smyczami, Sofia padła na ziemię jak długa, doznając otwartego złamania kości udowej i poważnego uszkodzenia kolana. W jej wieku to katastrofa zdrowotna! Po kilkudniowym pobycie w szpitalu wróciła do domu i uświadomiła sobie, że stało się to, czego się zawsze obawiała. I czego obawiają się chyba wszyscy rezydujący w ciepłych odległych krajach europejscy emeryci. Wszystko jest super, dopóki jesteś zdrowy i „na chodzie”. Ale jak zaczynasz potrzebować pomocy w codziennym funkcjonowaniu, kto ci jej udzieli? Nie masz przy sobie rodziny i w Egipcie nie ma też instytucji płatnych opiekunek starszych osób. Instytucji skądinąd bardzo popularnej we Włoszech. Sama znam kilka Polek, które pracują we Włoszech jako „badante” (w tym moja młodsza siostra:) Tam nie ma raczej tradycji opiekowania się seniorami, choć panuje przekonanie, że we włoskich rodzinach więzy są bardzo silne. Dzieciom i wnukom brakuje czasu i cierpliwości na babcie i dziadków.

Czemu więc włoskie koleżanki Sofii miały by się teraz nią opiekować? Przestały ją odwiedzać, bo stała się nieprzydatna w życiu towarzyskim, a do tego zrzędliwa. Za wiele od nich oczekiwała. Tak to dokładnie określały. Sofia podjęła już prawie decyzję o powrocie do Włoch, gdy postanowiła wykonać jeszcze jeden desperacki krok, choć nie liczyła, że przyniesie on jakikolwiek pozytywny skutek. Zadzwoniła do żony Ragaba. Drugiej żony oczywiście. Opowiedziała, co się jej przytrafiło, a Shimaa zjawiła się u niej w domu dosłownie w ciągu 15 minut. Miała pretensje, że Sofia nie zadzwoniła wcześniej, bo ona ma teraz więcej czasu, jako że nowoczesna galeria handlowa „cienko przedzie” (Sharm el Sheikh to nie Dubaj) i pozwalniali większość pracowników. Ją również. Dodała także, że Sofia jest dla nich jak najbliższa rodzina, a w Egipcie seniorów darzy się troskliwą opieką i wielkim szacunkiem.

Bożena spotkała Sofię, gdy ta elegancko ubrana i umalowana, z trudem wysiadała z samochodu przed pizzerią Melody, opierając się jednym ramieniem na Shimie, a drugim na jej synu, ponieważ wciąż trudno było jej się poruszać o własnych tylko siłach.

Ewa Z.

 

5 Komentarze

  1. Piękny gest-podziękowanie ze strony tej rodziny.Rodacy się odwrócili,a oni wyciągnęli pomocną dłoń.Brawooooo!!!
    Przytoczę króciutki mój wiersz do danej sytuacji.

    Uczynkiem czyn dobro,
    uśmiechem przeplataj,
    Potrzebującym daj serce,
    różami otaczaj.
    Niech nikt z Tobą nie płacze,
    niech szczęście zawsze gości,
    bo w tym wielkim świecie,
    za mało jest miłości.

    Maria

    • Droga Pani Anno,

      Dziękujemy za ten komentarz motywujący nas do częstego pisania. Chciałybyśmy pisać jak najczęściej, bo mamy o czym, ale prawda jest taka, że piszemy z pasji do pisania, a żyjemy póki co dzięki pracy innej niż pisanie, którą trzeba regularnie wykonywać. Najlepiej też z pasją:-) Ale może kiedyś się to zmieni i będziemy miały więcej czasu na pisanie:-)
      Pozdrawiamy serdecznie

      • pan moniko, dziekuje za odpowiedz. oczywiscie rozumiem , ze blog jest hobby,oderwaniem sie na chwile od codziennych obowiazkow. jako czytelnik , z niecierpliwoscia oczekuje na kolejne wpisy i sledze je z wielkim zaintereseowaniem.egipski swiat ,opisany na blogu jest zgola inny ode tego , ktory sie widzi przebywajac w egipskich kurortach. odmiennosc egipskiej, muzlmanskiej kultury od europejskiej, czyni ja jeszcze bardziej fascynujaca i wciaz w jakims sensie nie odkryta. przynajmniej dla turystow. egipt to nie tylko slonce , rafy i inne uciechy wakacyjnego zycia. ma do zaoferowania o wiele wiecej ,a zar lejacy sie z nieba jest jednym z atutow.jest to kraj wielu kontrastow… uwielbiam tam przebywac i zawsze chetnie wracam ponownie. niezmiernie fascyscunuje mnie wybor jakiego pani dokonala. mam na mysli caloksztalt. kibicuje goraco, w odnoszeniu sukcesow zawodowych, jak i tych dotyczacych zycia prywatnego. a tak na marginesie:mimo tego , ze i tak najbardziej kocham turcje to sentyment do egiptu jest , i to sie nie zmieni. moglabym tak pisac i pisac jednakze jest to pani blog i zdrowy rozsadek kaze konczyc ten wywod. pozdrawiam bardzo serdecznie.

  2. chcialam jescze dodac, iz jest mi niezmiernie milo , ze odpowiedziala pani na moj komentarz. nie spodziewalam sie tego. odkrylam bloga tuz przed wielkanoca i od tamtej pory pory jestem jego najwieksza fanka. mysle, ze jestesmy w podobnym wieku(no, moze jestem troche starsza) i laczy nas to ,ze na swiat patrzymy globalnie. dosc tej prywaty z mojej strony! udowadnia pani, ze szczescie i spelnienie zawodowe mozna odnalezc w kazdym zakatku globu. brawa za odwage! wszystkego dobrego.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.