Historia pewnego ślubu – zakończenie.

Nazajutrz rano, jak tylko wzięłam do ręki swój wyciszony na noc telefon, zobaczyłam kilkanaście nieodebranych połączeń od Atefa i kilka smsów od Oli. Wyobraziłam sobie, jaka burza przetoczyła się na skypie poprzedniego wieczoru. Ola chciała natychmiast ze mną porozmawiać w nadziei, że wymyślę coś, co nakłoni jej męża do przylotu do Polski, z którego właśnie zrezygnował. On z kolei, jak tylko się do mnie dodzwonił, oznajmił z goryczą w głosie, że nie leci na te uroczystości i zamierza jeszcze tego samego dnia zwrócić bilet lotniczy. I zakomunikował mi jeszcze jedno, coś, czego się najbardziej obawiałam. Powiedział, że wykorzysta ten czas, kiedy Ola jest w Polsce, aby przemyśleć sobie dalsze ewentualne losy ich małżeństwa….

Rozmowa z Olą na skypie była właściwie naszą kłótnią. Od razu jej stanowczo doradziłam, jako starsza i bardziej doświadczona koleżanka, że musi całkowicie zrezygnować z ceremonii kościelnej i pozostać wyłącznie przy akcji „wesele”, na które ewentualnie można zaprosić zaprzyjaźnionych księży z ich parafii, skoro relacje z nimi są takie bliskie.

- Tym ślubem katolickim, jednostronnym, zamiast jeszcze bardziej przywiązać męża do siebie, spowodujesz, że się od ciebie oddali – tłumaczyłam. – Dasz mu dogodny argument do ręki, jeśli kiedykolwiek chciałby cię zostawić. – Przestał ci ufać.

Przez kolejne dwa dni Państwo Młodzi rozmawiali ze sobą wyłącznie za moim pośrednictwem. Udało mi się namówić Atefa, żeby nie oddawał biletu lotniczego (najwyżej przepadnie), a jednocześnie obiecałam mu, że nie będę nalegać na jego wyjazd, jeśli Ola nie odwoła uroczystości w kościele.

A ona robiła wszystko, żeby nie odwołać! Wpadła nawet na taki absurdalny pomysł, że ich ksiądz poprosi(ł) biskupa o dyspensę, żeby nie musiała przyrzekać, że wychowa ich potomstwo w wierze katolickiej (punkt 3). To stwierdzenie wprawiło mnie w całkowite osłupienie!

- Chcesz manipulować od wieków przyjętymi zasadami religii? – Czymś, co stanowi jeden z najważniejszych filarów katolickiego małżeństwa?! – Chcesz zaliczyć sakrament święty z pełną świadomością czyniąc go świętokradzkim? – I jeszcze wciągać w to biskupa! – Zresztą nie sądzę, żeby biskup się zgodził, to jakaś farsa – tłumaczyłam.

Nie miałam zamiaru dalej uczestniczyć jako rozjemca w tych negocjacjach, bo zupełnie straciłam przekonanie do argumentów i sposobu postępowania Oli. Nie logowałam się na skypie ani następnego dnia po tej rozmowie, ani jeszcze kolejnego. Ignorowałam smsy od Oli, bo wiedziałam, że zmusza mnie do przyjęcia jej stanowiska. W końcu Atef zjawił się u mnie ponownie i poprosił, żebym odebrała telefon od jego żony, która za chwilę będzie dzwonić i w obecności mojej, jako świadka, ma mu przyrzec, że odwołała ślub w kościele. Tak się też stało.

Poleciał więc do Polski w asyście jednego ze swych przyjaciół, a drugi miał dołączyć do nich już w Polsce, ponieważ mieszka w jednym z krajów europejskich. O kościele nikt więcej nie wspominał. Mówiło się tylko o weselu, że nie będzie na nim dań z wieprzowiny, alkoholu będzie pod dostatkiem dla chętnych i przygotowany jest cały scenariusz polskiego weseliska, łącznie z oczepinami i piosenką „Cudownych rodziców mam….” I tradycji (świeckiej) stanie się zadość:-)

W ową pamiętną sobotę udekorowane ślubnie terenowe auto miało zawieźć Młodych i drużbów prosto z domu do restauracji, gdzie już wszystko przygotowane było do wesela. Przed wejściem czekała duża grupa weselnych gości. Czekała i zerkała na zegarki. Wszyscy trochę zaniepokojeni, bo Młodzi i najbliższa rodzina Oli coś za długo jechali te 5-6 kilometrów ….. z domu. Dlaczego tak długo? Bo jednak uroczystość w kościele nie została odwołana! Atef, mimo że był przekonany, że jedzie na swoje wesele, został zawieziony przed kościół, gdzie jego żona podjęła ostatnią desperacką próbę. A nuż się uda? Przecież tak pięknie wyglądała w białej sukni i welonie….. Niestety, nie udało się. Panna Młoda, mimo to, weszła do kościoła w asyście kilku najbliższych członków rodziny. Bez męża, który czekał cierpliwie w okolicy kościoła, mając na szczęście za towarzystwo swojego polskiego szwagra.

Dojechawszy  z dużym opóźnieniem pod weselną restaurację, Ola rzuciła tylko mimochodem w stronę zniecierpliwionych weselników, w tym dwóch Egipcjan, że wstąpiła do kościoła po boże błogosławieństwo. I sprawę uznano za wystarczająco omówioną, bo zaraz przystąpiono do powitania chlebem i solą i zaczęła grać tzw. orkiestra. Jedynie garstka osób zna całą prawdę, bo fragmentu z błogosławieństwa w kościele nie ma na ślubnej płycie DVD. Chyba, że są dwie wersje…

Ja, oczywiście, jak nietrudno się domyśleć, zostałam uznana za największego wroga, nie tylko tego małżeństwa i rodziny Oli, ale również za wroga wszelkich katolickich tradycji. Zarzuty wobec mnie są, jakie są, ale do tego drugiego zdążyłam się przynajmniej przyzwyczaić. No i poniosłam też karę, za to „namieszanie” w całej ceremonii ślubnej! Ale opisywanie kary już sobie daruję:-)

Wracając myślami do tego zdarzenia, wciąż jestem pełna podziwu dla Atefa. Wykazał, moim zdaniem, nie tylko wiele miłości dla swojej żony, ale także szacunku i tolerancji dla innej religii, innej kultury i obyczajowości, w których się znalazł. Z wielką godnością zachował się do końca swojego pobytu w Polsce.

A Ola? Choć cały czas są razem i choć Atef nigdy nie namawiał jej do przejścia na islam, pewnie ma świadomość, że zawiodła swojego ukochanego w zasadniczych dla ich związku sprawach i że tym samym ulokowała swoje małżeństwo bardzo blisko krateru czynnego wulkanu.

Może ta autentyczna historia da trochę do myślenia tym Czytelnikom, którzy z uporem maniaka twierdzą, że wszyscy muzułmanie są tacy sami i zero jest w nich tolerancji i zrozumienia dla innych kultur i tradycji. My, Polacy, za to jesteśmy baaaardzo tolerancyjni i wyrozumiali:-)

88 Komentarze

  1. Ojej… ale uparta była ta Pani Młoda… Z drugiej strony dziwię się, że Atef w ogóle pojechał na salę weselną po tym jak Ola podjęła ostatnia próbę „a może się uda” …. Ale życzę im szczęścia i wytrwałości w małżeństwie.

  2. Mnie się wydaje że, Ola to jednak nie jest tak do końca „dorosła”. Nie zdawała sobie sprawy w co się pakuje…klapki na oczach świat jej przysłoniły.
    Jestem wręcz zdziwiona że doszło do tego „wesela” … i się zdziwię jeszcze bardziej gdy to małżeństwo przetrwa dłuższy czas.

  3. I to całe zdarzenie zostanie już między nimi na zawsze , będzie stanowiło zadrę i bliznę . Pojawi się w chwili kryzysu związku . Pojawi się też pewnie przy wychowaniu dzieci . Życzę im aby potrafili z tego nieporozumienia wyciągnąć wnioski i aby żyli zgodnie razem długie lata ! Aby potrafili rozmawiać ze sobą i myśleć o sobie, a nie o stereotypach , ceremoniach

  4. Ta Ola jest dziewczyna z jajami i charakterem nie od parady. Psychologicznie to ona sie juz dobrze ustawila w tym zwiazku gdyz pokazala ze jej rodzina jest silna i dopnie swego, nie zdziwie sie jesli dzieci beda wychowywane na chrzescijan. Czy w Egipcie panstwo mlodzi tez mieli wesele?

    • Na katolikow chyba masz na mysli… chrzescijanami sa tez ewangelicy, nowoswiatki(czy jak to oni maja), swiadkowie jehowy itd…. a jednak sie kazdy rozni. zero rozeznania we wlasnej religi…

  5. Zawsze czytam. Na ogół nie komentuję. Myślę, że Ola straciła szacunek do samej siebie. Temat który Pani poruszyła jest niezwykle istotny. Moja znajoma która zamierza wyjść za Egipcjanina stwierdziła, że puki co na wszystko się zgadza a potem powoli będzie go zmieniać. Jak On zamieszka w Polsce będzie musiał przystać na jej warunki.
    Witki opadają !

    • No i właśnie ta historia była przytoczona ku przestrodze…. Takim, jak Pani znajoma. Żadnego faceta nie da się zmienić po ślubie! Muzułmanin tu niczym się nie różni od innych mężczyzn. Tylko bardzo młode i naiwne kobiety mogą sądzić, że ich ukochany zmieni się po wpływem ślubu, a może jeszcze jak dzieci przyjdą na świat, to już stanie się ideałem. Pod patronatem swojej żony. i może jeszcze dodatkowo teściowe, czyli tzw. mamusi:-)
      Pozdrawiam

    • Od razu widac, ze pani, ktora napisala te historie, z jej tylko znanych powodow, jest stonnicza i wziela strone pana mlodego….a co zlego jest w tym ze Ola chciala slub koscielny, ciezko sie czyta, przepraszam za szczerosc, ale takie bzdury; zawsze jak jest o slubie polki z muzulmaninem kazda polka zgadza sie na wszystko, a to niby czemu, czy zycie razem to nie sztuka kompromisu; jesli dwoje ludzi sie kocha i chce byc razem to powinni sie wzajemnie wspierac i rozumiec; wiec jak slub to tylko po muzulmansku, a jak dzieci to maja byc wychowane w religi muzulmanskiej….kobiety please wiecej szacunku do siebie i swojej tradycji….mam meza muzulmanina i na boze narodzenie ubieramy choinke i idziemy na pasterke…swietujemy eid tak samo jak swieta wielkanocne, milosc to nie jest wypieranie sie samego siebie, kobitki trzeba sie szanowac…

      • Ma Pani wielkie szczęście, że trafiła Pani na tak dobrego człowieka. Ale przy takich małżeństwach trzeba wielkiej rozwagi i miłości z obu stron. Moim zdaniem problem w p.Oli jest taki że chciała mieć ślub kościelny – nie osądzam jej – bo nie wolno mi tego robić, jednak zaraz po ślubie wyjeżdża do Egiptu … i…. będzie dalej praktykować religię katolicką?? Każda religia ma swoje piękne ceremonie – jednak żadna wiara nie polega tylko na ceremoniach. Polega na przyjmowaniu sakramentów, przestrzeganiu praw wiary. Muzułmanin modli się 5 razy dziennie, w piątek odwiedza meczet, nie je wieprzowiny, nie pije alkoholu itp. Katolik chodzi do Kościoła co najmniej w niedziele i święta, przestrzega przykazań kościelnych itd. Tak samo inne religie i wyznania. Wg mnie wiara nie polega na świętowaniu 2 świąt w roku – tylko na wypełnianiu wszystkich nakazów wiary. Nie jestem fanatyczką religijną – bo to jest szkodliwe w każdym wyznaniu – ale nie popieram robienia czegoś bo wypada, bo chce rodzina, bo co ludzie powiedzą, bo sukienka do ślubu ma być biała i z welonem (nawiasem mówiąc oznaczało to w „zamierzchłych czasach” czystość i niewinność), bo ma być huczne wesele, bo to taka piękna tradycja. Ale nie sądzę również, żeby dobry Bóg potępiał w czambuł wszystkich ludzi zmieniających wiarę (jeżeli zmieniają wiarę świadomie, z potrzeby serca i z przekonania – a nie dla męża, majątku czy pozycji społecznej i chęci zabijania niewiernych), czy ateistów – ponieważ uważam że On ocenia duszę ludzką i jego zachowanie – a nie wiarę jaką ktoś wyznaje czy nie wyznaje (ateista też może być dobrym człowiekiem-i ciężko mi uwierzyć, że Bóg mógłby go za dobre życie skazać na wieczne potępienie)

          • Dziękuję :) nie wiem czy wpis jest taki mądry – pewnie niektórzy uznają go za herezję :) Ale zawsze ubolewam nad tym kiedy jakakolwiek religia jest wykorzystywana przez ludzi do osiągnięcia własnych korzyści – chodzi tu o różnych oszołomów, radykałów i polityków(i nie tylko). W imię żadnej religii nie wolno zabijać i krzywdzić innych ludzi. Kiedyś ktoś od nas mądrzejszy określił fundamenty wiary – a człowiek teraz próbuje naginać ją do własnych potrzeb.
            Życzę Panią dużo szczęścia i spokoju w życiu !! Pozdrawiam!!

      • Czytam tego bloga od dawna, więc mnie zarzucić nie można, że nie wiem o czym piszę.

        Zgadzam się całkowicie z Virginią.

        1. Fakt, widać, iż Polka powinna iść na wszystkie możliwe ustępstwa, byleby tylko wyjść za mąż za tego wspaniałego Egipcjanina. Niech porzuci swą wiarę, tradycję – co tam wszystko, ważne jest tylko, by z kimś być.
        2. Moim zdaniem tego ślubu, tak egipskiego, jak polskiego, w ogóle nie powinno być. To zwyczajnie się nie klei. Niestety taki związek wymaga wiele tolerancji, z obu stron. W tym przypadku tylko Ola powinna iść na ustępstwa, tak autorka przedstawia sytuację. Ma iść na ustępstwa, albo straci szacunek męża! Ona go nigdy nie miała widocznie, skoro nie mógł dla niej zrobić choć tego, co tradycją polską i katolicką jest związane.

        Na koniec dodam pozdrawiania dla Virginii i jej męża. Tak powinno wyglądać małżeństwo mieszane kulturowo. Wszystkiego dobrego dla Was obojga.

    • No może i tak. Ale w sumie nie z własnej woli. Zostałam w to wciągnięta:-( Zawsze tak się kończy wtrącanie się w spory małżeńskie innych ludzi. Oni się dogadają, a ten, co się wtrącał, nawet jak chciał dobrze, zostaje ich wrogiem:-( To taka lekcja….
      Pozdrawiam

      • Niestety :( dlatego unikam tego jak ognia. W tym przypadku tym bardziej było to zbędne, bo dla Pani Oli ślub nie był istotny. Ona miała odegrać tam tylko rolę narzuconą przez rodziców. Nie kombinowała, nie knuła, nie kłamała. Mało tego! Po ślubie wracała do Egiptu – do tradycji i kultury męża. Spokojnie mogli wziąć ten ślub (czy jej potrzeba nie ma w tym związku znaczenia?). Nie nam osądzać czy Ola poważnie podchodzi do ślubu, czy rozumie kulturę w jakiej się znalazła itp. Źle się stało i koniec. Zabrakło jednej mądrej osoby, która ugasiłaby piżamę, który powstał po wyjeździe Oli do Polski na przygotowania ślubne. Wystarczyło wyciszyć emocje zainteresowanych, a nie wyciągać protokół ślubny. Koniec kropka pl

        • Zdziwi się Pani, Pani Marzeno, ale była taka mądra osoba, która chciała ugasić ten pożar. To był właśnie ksiądz proboszcz (z rzeczonej zaprzyjaźnionej parafii), który na weselu powiedział w zaufaniu jednemu z gości, że on wiedział, że do tego ślubu nie powinno dojść, z powodu restrykcji narzuconych Panu Młodemu przez islam, czyli jego religię i że nie mogło być mowy o żadnej dyspensie. Ale rzeczywiście to rodzice Oli uparli się na ten ślub i próbowali przekonać nawet księdza, że „jakoś” da się to zrobić, byleby tylko ich zięć zjawił się w Polsce. I wiem to od osoby, która właśnie rozmawiała z tym rozsądnym i mądrym księdzem:-)

      • A ja uwazam, ze bardzo potrzebnie… Gdyby nie Pani, to – znajac upor Egipcjanina – najprawdpodobniej wesele w ogole by sie nie odbylo… Przeciez oni potrzebuja „interwencji” jakiegos autorytetu, kogos, kto ich „zmiekczy”, do zmiany swojego stanowiska ;-)

      • Normalnie nie pisze, ani się nie odzywam, ale tym razem zrobię to.
        To nie chodzi o to czy Pani Monika jest Bogobojną Muzułmanką i proszę jej nie obrażać…
        Chodzi o to, że jeśli ktoś decyduje się by poślubić kogoś innej wiary, mieszka w danym kraju i wie jak ta religia „wygląda” od środka, nie powinien tak jak Ola i jej rodzice próbować wpłynąć na zaistniałą sytuację. Jeśli tak bardzo chciała Ola wyjść w białej sukni za mąż w Kościele, to nie powinna wychodzić za Muzułmanina. Prawda? :) ale wyszła, więc nie można tak postępować, czy mąż kazał jej zmienić religię? nie… zmuszał ją do ślubu w Egipcie? też nie. Więc była to jej wola i powinna wiedzieć co będzie dalej i jak to jest w innej kulturze, skoro się na nią zdecydowała, wychodząc za mąż za Egipcjanina.
        A teraz słowo do Autorek, bardzo mi się Wasz blog podoba i czytam z miłą chęciom :)

        • Ot i to:-) Trafiła Pani w samo sedno sprawy, a może nawet i w stół. Ciekawe, które nożyce teraz się odezwą….
          Pozdrawiam serdecznie

        • Pomijając te młodą, głupią dziewczynę z opowieści, święta naiwności… ten mąż wykazał się dużą cierpliwością. To od kiedy określenie Bogobojna Muzułmanka jest dla Muzułmanki obraźliwe? Inna sprawa, że to można było wyjaśnić na początku.

          • Może i nie są obraźliwe, chodziło mi raczej o to w jaki sposób zostały „napisane” te słowa. Ja to odczytałam że „Mała” chciała obrazić Panią Monikę i tyle :)

        • Wlasnie ja mysle, ze te wszystkie „tragedie” o ktorych slyszymy sa wlasnie z powodu tej niewiedzy czy nawet tez glupoty powiedzialabym. Zamiast wszystko obczaic co i jak za wczasu, to najpierw sie hajtaja a potem jakos to bedzie…. ehh.. A wlasnie ze nie bedzie bo sprawy wiary, dzieci i ogolnie swiatopogladu sa bardzo wazne w zwiazku. I nie obwiniam tu tylko kobiet, bo faceci tez tu sa winni jako ze kazda strona powinna wylozyc swoje oczekiwania przed slubem. Jak w kazdym zwiazku zreszta. Ile to w Polsce par co jedno nigdy nie chce dzieci, ale dopiero po slubie o tym rozmawiaja… no az zacytuje inna komentujaca tutaj „witki opadaja” :)

  6. A ja sadze, ze nie da sie zmienic tych wszystkich idealistek, one zawsze beda swoje wiedzialy. Zawsze beda wierzyly, ze ”jakos to bedzie”. A potem rozczarowanie. I niestety to prawda, ze ten, kto chce dobrze, na koncu najbardziej obrywa. Przepraszam za brak polskich znakow, nie mam polskiej klawiatury. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Tak czytam tą całą historię i nie wiem czemu, ale razi mnie w niej Pani spojrzenie na tą sprawę.
    Zjechała Pani całkowicie Olę, a Atefa, chwali jaki to on nie jest tolerancyjny. Chciałabym zaznaczyć, że to Ola wykazała się dużym poświęceniem wyjeżdżając do kraju męża, opuszczając swoją rodzinę oraz biorąc ślub w „jego” tradycji w obcym kraju.
    My Europejczycy jesteśmy bardziej tolerancyjni i potrafimy się poświęcić w pełni, zostawiając wszystko za sobą, z czym egipcjanie mają problem, gdyż jak sama Pani wskazała Atef miał „ale” do zawarcia związku małżeńskiego w KK.
    Czy na prawdę dziecko katoliczki i muzułmanina nie może być wychowywane w tych dwóch religiach ? Obie religie z pewnością dobrze by się uzupełniły.
    Całkowicie nie bronie Oli, bo moim zdaniem nie zachowywała się fair wobec męża i w sprawach ślubu powinna być wobec niego zupełnie szczera. Zachowała się źle, przez co pewnie straciła zaufanie męża.

    Tylko nie rozumiem za bardzo czemu oni się Pani czepiają ? Moim zdaniem powinni Tobie za to prędzej podziękować, bo starałaś się jak mogłaś, żeby było dobrze. A to, że oboje są z innych kultur i inaczej patrzą na pewne sprawy, to ich problem.

    • Pani Asiu, nie jestem ekspertem od teologii, ale wydaje mi się, że chyba nie może być tak, że dzieci są wychowywane jednocześnie w dwóch różnych religiach.

      • Oczywiście, że dziecko może być wychowywane w dwóch religiach. Oboje rodziców przekazują swoją wiarę dziecku, a w momencie osiągnięcia przez niego dojrzałości wybiera on, która religia jest „jego religią” i którą religię przyjmuje.
        Osobiście uważam, że w artykule widać, że Pani całym sercem przylgnęła do miejsca, w którym się znajduje. I dlatego nie jest Pani obiektywna. Gdyby Atef był tolerancyjny, to pozwoliłby na to, by uroczystość ślubna odbyła się również w kościele -skoro nie narzuca jej swojej wiary, to dlaczego nie chciał zgodzić się na jednostronny ślub kościelny? Bo jego religia zabrania mu tego, by dzieci były wychowywane w wierze katolickiej. Nie zachował się więc tutaj tolerancyjnie, lecz zgodnie z zasadami swojej wiary. Odbierając jednocześnie Oli prawo do tego, by Ona mogła zachować się zgodnie z zasadami swojej wiary.

        • Dzieci nie moga byc wychowywane jednoczesnie w dwoch religiach. Ja jestem katoliczka a maz protestantem i przed slubem musialam podpisac dokument ze dzieci wychowam po katolicku, inaczej nie udzielono by nam slubu.

          • dla mnie jest to nie fair ze dziecko przyjmuje wiare po ojcu? a jezeli matka chce wychowywac w wiere chrzescijanskiej? gdzie tu tolerncja?

      • W takim wypadku jak widać mąż postawił na swoim. Dzieci będą wychowywane w jego religi, to o jakiej tolerancji tu mówimy?

        • Ja Was dziewczyny kompletnie nie rozumiem. Ola zawierając małżeństwo w Egipcie ZOBOWIĄZAŁA się do wychowania dzieci na muzułmanów – był to warunek ślubu, do zawarcia którego nikt jej nie zmuszał. A wy popieracie niedotrzymanie przez nią zobowiązań i mówicie w tym kontekście o tolerancji?
          Ciekawe, czy gdyby Wasi mężowie tak samo podchodzili do swojej obietnicy „wierności małżeńskiej”, też miałybyście tyle do powiedzenia o tolerancji? Bo przecież oni tak bardzo chcieli się z Wami ożenić, że byli gotowi obiecać gruszki na wierzbie, nie tylko wierność – jak można brać takie obietnice na poważnie i chcieć ich z tego rozliczać… nieprawdaż?

          • Dokładnie o to chodzi. Zobowiązała się, ONA. To był WARUNEK nie jej wybór.

          • A obietnica wierności małżeńskiej nie wynika tylko z przysięgi,, święta naiwności, tylko z tego jak żyje człowiek i jaki ma charakter.

  8. Pani Moniko, czytam i nie komentuję, chociaż parę razy miałam taką chęć.
    W przypadku tej historii ciut rozminęła się Pani z faktami. Czy była Pani uczestnikiem ślubu kościelnego, w którym udział brali katoliczka i nie katolik? Bo ja i owszem. Członek mojej najbliższej rodziny jest ateistą, a jego wybranka żarliwą katoliczką nie mylić z fanatyczką. Nie wiem, co znajomi naopowiadali biednemu młodemu, ale niż z tego, co Pani napisała nie jest prawdą. Ksiądz tak poprowadził ceremonię, że tylko Ci co wiedzieli o młodym, zdołali dostrzec różnicę pomiędzy ślubem katolickim i w tym przypadku mieszanym. Z całym szacunkiem dla Pani nowej wiary bardzo proszę o niewypowiadanie się w kwestiach kościoła katolickiego w Polsce. A to z tego powodu, że jak sądzę lepiej Pani zna zasady Koranu, niż zasady biblijne. A wiem to stąd,że jako była katoliczka nigdy nie byłam zachęcana do studiowania biblii, więc jak sądzę Pani w swoim czasie również. Z tego co wiem, bo wciąż mam znajomych katolików nadal tak jest.
    I proszę dla własnego nie opowiadać się po żadnej stronie, bo jak mówi stare polskie przysłowie:nie pchaj palca między drzwi, to ci go nie przytną.

    A mniej poważnie jak już pisać zaczęłam-nie rozumiem jak młoda, inteligentna i wykształcona kobieta za jaką panią uważam, wytrzymuje w roli osoby II gatunku? Ja bym nie dała rady i całe szczęście, że w swoim czasie nie spotkałam muzułmanina. Dziś mi to nie grozi :-))))).
    Pani Moniko życzę Pani z całego serca wszystkiego najlepszego i oby Pani wytrwała w swej miłości, bo mi kiedy czytam Pani bloga moja dusza strasznie wierzga, pragnąc wydostać się na wolność:-)))

    • Pani Edyto, na Pani komentarz pozwolę sobie odpowiedzieć ja, mama Moniki, ponieważ obydwie jesteśmy autorkami tego bloga i obydwie czytamy komentarze. Tak się składa, że ja, z racji swojego zawodu (a jestem tłumaczem języka angielskiego, tłumaczem przysięgłym dodatkowo) byłam tłumaczem na wielu ślubach, cywilnych i kościelnych też, w wielu przypadkach były to śluby katolików z nie-katolikami. Ślub z ateistą to zupełnie co innego niż ślub z osobą innego wyznania. Ateista może zaakceptować fakt, że jego żona wychowa dzieci po katolicku. Osoba innego wyznania czasami też może, ale nie jest to absolutnie możliwe w przypadku muzułmanina. Dlatego nigdy nie byłam tłumaczem na ślubie kościelnym katolicko-muzułmańskim. A na cywilnych owszem:-) Po prostu nie da się tych dwóch religii połączyć w kwestii wychowania dzieci. I to nie ma nic wspólnego z chęcią czy kompromisem państwa młodych.
      Pozdrawiam serdecznie,

      Ewa

      • Dziękuję Mamie pani Moniki za informacje-o tym akurat nie wiedziałam:-). Niemniej jednak wciąż pozostaje otwarta kwestia wiary. Życzę Pani Monice wielu radości w odrywaniu nowej wiary, niemniej jednak przypomniałam sobie historię sprzed wielu lat-ślub polskiego prawosławnego i polskiej katoliczki, który odbył się w obu kościołach.Więc jednak nie do końca ma Pani rację. Myślę sobie, że to nie wiara jest problemem, a całkowity brak elastyczności u muzułmanina oraz uprzedmiotowienie kobiet.

        Pozdrawiam

        • Do ~edytek38:
          Co do tej czesci Pani komentarza: „Ksiądz tak poprowadził ceremonię, że tylko Ci co wiedzieli o młodym, zdołali dostrzec różnicę pomiędzy ślubem katolickim i w tym przypadku mieszanym. Z całym szacunkiem dla Pani nowej wiary bardzo proszę o niewypowiadanie się w kwestiach kościoła katolickiego w Polsce.”
          Droga Pani, po tym co Pani napisala to ja bym radzila Pani sie nie wypowiadac w kwestiach Kosciola Katolickiego w Polsce, bo jak wiekszosc tu komentujacych nie rozumie Pani zasad slubow w Kosciele. Slub w kosciele jest zawsze slubem religijnym (katolickim) i tu nie wazne czy druga strona jest ateista czy osoba innej wiary. Sama ceremonia moze jednak wygladac troszke inaczej gdy osoba jest nieochrzczona albo wystapila swiadomie z Kosciola. Dodam jeszcze, ze tak jak ateista moze przysiegac gruszki na wierzbie w imie boga (w ktorego nie wierzy) to juz przyzekanie czegos przez osobe religijna (w tym przypadku muzulmanina) jest grzechem jesli sie wie ze sie tego nie dotrzyma.

          Wszystkie reguly slubu koscielnego sa dokladnie opisane w Dokumentach Konferencji Episkopatu Polski – Instrukcja o przygotowanIu do zawarcIa małżeństwa w koścIele katolIckIm (5 IX 1986). Jedyne co ma w tej calej historii znaczenie ze slub koscielny to slub religijny i strona katolicka zobowiazuje sie zachowac swoja wiare, ochrzcic dzieci i wychowac je w wierze katolickiej. Jesli obie strony sa wierzace (katolik/muzulmanin) i obie szanuja reguly swojej religii, dwa sluby religijne sa niemozliwe. Obie strony by wtedy przysiegaly ze wychowaja wspolne dzieci ale kazde przysiega ze wychowa w innej religii?? To wlasnie o tym byla mowa w tej historii, ze jesli sie juz cos takiego rozwaza to trzeba to wszesniej ustalic, albo zrezygnowac ze slubu. Moze i dla tej dziewczyny ten slub koscielny nie byl wcale taki wazny, ale wychodzac za muzulmanina powinna byla wiedziec ze oni swoja religie traktuja bardzo powaznie i nie ma mowy o chrzczeniu dzieci.

          A co do tego komentarza: „Myślę sobie, że to nie wiara jest problemem, a całkowity brak elastyczności u muzułmanina oraz uprzedmiotowienie kobiet.” Prawdziwie wierzacy czlowiek nie moze byc elastyczny. Elastyczni to sa hipokryci. Nikt tej niewiasty do slubu z muzulmaninem nie zmuszal. Jak chciala miec slub koscielny to trzeba bylo szukac katolika.

      • To zalezy czy ten muzlumanin bedzie sie stosowal jota w jte do religii i przysiegi czy tez pojdzie na kompromis i potraktuje przysiege jako tradycje a dzieci wychowa w poszanowaniu i obrzedach obu religii . znam takie malzenstwa, obie strony musialy troche „odpuscic ” sobie religijnosci bo faktycznie nie da sie w pelni miec dwoch religii. To sie nazywa kompromis! (dla niektorych to nie kompromis tylko religia na pol gwizdka).

      • Osobiście byłam na ślubie kościelnym katoliczki i muzułmanina. Dodam, ze cała jego rodzina była obecna na tej ceremonii. Tylko panna młoda składała przysięgę. muzułmanin był wychowany i mieszkał w cywilizacji europejskiej. On tylko sie bal, żeby jacyś muzułmańscy ekstremiści sie o tym nie dowiedzieli …

  9. Przeczytałam z zainteresowaniem wszystkie części opowieści Moniki i mam mieszane uczucia.

    Przede wszystkim to Ty między innymi Moniko narobiłaś temu chłopakowi zamęt w głowie: w przypadku jednostronnego ślubu w kościele katolickim osoba innego wyznania nie musi klękać ani wykonywać innych tego rodzaju czynności, przysięgę składa pozbawioną słów odnoszących się do Boga i doktryn wiary katolickiej, brak jest wtedy również odniesienia co do sposobu wychowania potencjalnych dzieci z tego związku.
    Odniesienie co do sposobu wychowania dzieci jest w sytuacji gdy chrześcijanie-np. katolik i prawosławny biorą ślub dwustronny i decydują się na kościół a nie cerkiew ( nie wiem jak w cerkwi to wtedy wygląda).
    Przede wszystkim nie należy w tak ważnych dla tych dwojga osób zabierać głosu nie sprawdzając jak to naprawdę wygląda. Zasady wiary katolickiej ( np. wychowywanie dzieci) podczas ślubu obowiązują tylko wtedy gdy mamy do czynienia z dwojgiem katolików.
    Podziwiam determinację Oli i jej rodziny ale nie wróżę długiego trwania jej małżeństwu.
    Poza tym nie rozumiem tego Twojego podkreślania wyższości praw strony egipskiej do decydowania o wszystkich aspektach ich wspólnego życia.
    To tylko pokazuje według mnie brak akceptacji i szacunku muzułmanów do ludzi innego wyznania i kultury.
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem pełna podziwu dla Atefa. Obydwoje zachowali się trochę dziecinnie ale on przy okazji dał pełen popis braku poszanowania dla kultury w jakiej wychowała się jego żona.
    Rozumiem doskonale fakt, że dla muzułmanina wychowanie dzieci w swojej wierze jest jednym z fundamentów tej religii ale nie mogę pojąć tego odrzucania całej kultury w jakiej wychowały się ich cudzoziemskie żony.
    Piszesz, że Ola zawiodła Atefa w zasadniczych dla niego sprawach ale przechodzisz do porządku dziennego, że on zawiódł Olę i jej rodzinę w zasadniczych dla nich sprawach.
    Dla mnie ( nie jestem praktykującą katoliczką) religia jest częścią kultury mojego kraju i kontynentu. Zmieniając religię w jakiej zostałam wychowana odrzucam również obchodzenie świąt, obyczaje , przesądy czy sposób pojmowania świata ukształtowany przez chrześcijański świat.
    W małżeństwie dwojga ludzi różnych religii i kultur moim zdaniem powinien zagościć kompromis z poszanowaniem dla inności małżonków.

    Uważam, że mają rację Żydzi, którzy z niechęcią odnoszą się do małżeństw mieszanych i opłakują jak na pogrzebie odejście członka swojej rodziny od judaizmu.

    • Pani Małgosiu, a Ola, Pani zdaniem, wykazała się szacunkiem dla kultury, w jakiej wychował się jej mąż? Tu nie mogło być mowy o żadnym kompromisie po tym, jak akt małżeński był już podpisany i pewne ustalenia poczynione przed tym faktem. Ona się już zgodziła na to, biorąc ślub w Egipcie z muzułmaninem, że ich dzieci będą muzułmanami. A potem chciała to jakimś sposobem odkręcić! Po prostu oszukać go…. Znamy też przypadki, że Polki, które są żonami muzułmanów i mają z nimi dzieci, przywiozły te dzieci do Polski i, po kryjomu przed mężem, po katolicku ochrzciły. I jakiś katolicki ksiądz tego chrztu dokonał! Chociaż wiedział, że dzieci mają ojca muzułmanina i on im wypowiedział do ucha „shahadę” zaraz po urodzeniu. A mojej przyjaciółce z kolei (w Polsce), ksiądz się nie zgodził na ochrzczenie dziecka, ponieważ jest to dziecko nieślubne. Jednych się więc „łapie” na katolików po kryjomu, a innych oficjalne odrzuca:-(

      • I tu jest ten moment kiedy zamiast tych wszystkich argumentów przeciwko Oli należy powiedzieć : „to nie moja sprawa” … Bo czy Atef potrzebuje osoby, która bedzie go uświadamiać jaka to Ola jest cwaniara? Zupełnie nie? Trzeba dać młodym ludziom się domówić, a nie ingerować pomiędzy nich i jeszcze czynić sugestie na temat nieczystych zamiarów jednej ze stron…

        • Skoro on wypowiedział do ucha dziecku wyznanie wiary to ona tez takowe mogła wypowiedzieć w swojej wierze. Pani Moniko czy Muzulmanski plemników jest juz naznaczony wiara? Dlaczego dziecko z muzulmaninem ma wyznawać islam. Nie wiem osobiście w co pani jest tak zaopatrzona ale pani opinie są strasznie stronnicze

      • Ja tez bralam slub z egipcjaninem w Egipcie (chociaz tam nie mieszkamy)…i wcale sie nie zgadzalam automatycznie na to ze moje dzieci bede mulzumanami…mamy ich dwojke…On opowiada im o swojej religi, pokazuje swoje tradycje i zwyczaje…a ja im opowiadam o naszych polskich katolickich tradycjach i zwyczajach (nie jestem praktykujaca katoliczka, ale np. na Boze Narodzenie mamy choinke w domu i prezenty pod nia)…a ktora droga pozniej nasze dzieci pojda…to juz bedzie ich decyzja…

        • A jak było z chrztem Państwa dzieci? Nie zostały ochrzczone, żeby pozostawić im wybór na przyszłość? Bo tak chyba byłoby najrozsądniej…
          Pozdrawiamy

      • Przede wszystkim oni obydwoje wykazali się brakiem szacunku do siebie nawzajem i niedojrzałością. Ukrywanie małżeństwa przed rodzicami a później chyba niedogadane w szczegółach zasady i przebieg ceremonii w Polsce.
        Jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkie szczegóły warunków ich wspólnego życia przed egipskim ślubem zostały dokładnie omówione a z tego co wiem jest ich sporo i dla przeciętnej Europejki mogą być trudne do przełknięcia.

        Domyślam się,że dla Egipcjanina ochrzczenie po kryjomu dziecka mogę być tak samo trudne do przełknięcia jak postawienie europejskiej żony po ślubie przed faktem,że ma się dać obrzezać albo że jej kochana egipska teściowa zrobi to ich wspólnym córkom.

        Czy to prawda ,że w przypadku gdy Europejka zostanie wdową po Egipcjaninie nic nie dziedziczy jeśli nie przeszła na islam?

        • Jeśli żyli w Egipcie a ona nie przeszła na islam tak, nic nie dziedziczy. Jesli przeszła, dziedziczy 1/4 majątku.
          Jesli żyli poza granicami obowiązywania muzułmańskich praw dziedziczy zgodnie z prawem danego kraju nawet jesli została przy swojej wierze, ale nie ma wtedy prawda do niczego co posiadał mąż w kraju muzułmańskim.

  10. Jednego w tej calej awanturze nie rozumiem… Czy panstwo mlodzi NAPRAWDE przed tym planowanym katolickim slubem ze soba nie rozmawiali, jak to wyglada…? Wydaje mi sie rowniez, ze myli sie pani co do tresci przysiegi malzenskiej… O ile mi wiadomo, tekst przysiegi malzenskiej nie zawiera wzmianki na temat wychowania dziei w religii katolickiej, jednakze osoba innego wyznania przed slubem jest zobowiazana (bodajze na pismie) wyrazic na to zgode. Czyli teoretycznie slub chrzescijanki z muzulmaninem jest mozliwy (poniewaz chrzescijanie nie odrzucaja nikogo), ale praktycznie jest to niewykonalne… jako, ze w islamie dzieci dziedzicza religie po ojcu… Chyba, ze ojciec jest „wierzacy niepraktykujacy” i wyrazi zgode (znam jeden taki przypadek, ale to muzulmanin z Tadzykistanu akurat). W teorii chyba ma to zachecac chrzescijanki to wiazania sie z chrzescijanami, a w praktyce chyba zacheca je do przechodzenia na islam (bo przed Bogiem, niewazne o jakim imieniu, slubuje sie inaczej niz przed urzednikiem) badz zycia bez slubu (tego katolickiego, bo zawsze mozna wziac slub w religii meza i w urzedzie). Smutne to…
    Jeszcze jedna dygresja: o ile dobrze zrozumialam motywy pana mlodego, to wydaje mi sie, ze wykazal sie o wiele wieksza nie tylko dojrzaloscia, lecz rowniez szacunkiem do religii panny mlodej, niz ona sama. Zakladam, ze chciala po prostu sklamac, bo nie wierze, ze nie ustalili z mezem przed slubem muzulmanskim, ze dzieci beda muzulmanami…

    • Ta historia dla mnie w ogóle wygląda jakby nikt z zainteresowanych ze sobą nie rozmawiał. Dziewczyna nie ma odwagi podjąć decyzji i się jej trzymać niezależnie od konsekwencji. Facet nie zainteresował się jak wygląda ślub jednostronny i jeszcze w sytuacji, gdy żona go jawnie okłamała nie kopnął jej w odwłok i nie odprawił do rodziców? Masakra. Co do wychowania dzieci nie ma tego w tekście samej przysięgi ale jest wcześniej podczas ceremonii, gdy ksiądz pyta małżonków czy chcą przyjąć potomstwo i je wychować w duchu katolickim.

  11. Mysle ze trzeba tutaj dodac jaka jest kara za porzucenie zasad islamu,bo w dyskusji to nie pada, to ze Pani Monika stala sie muzulmanka nikogo bardzo nie oburzylo ale jesli ten przykladowy Atef czy jakas potencjalna Egipcjanka chcialaby praktykowac katolicyzm to niestety zasadzona jest jej smierc- taka jest kara w prawodastwie za apostazje, w Egipcie jest niestety praktykowana. Chyba to jest wystarczajacy straszak dla tolerancyjnych muzulmanow. Ciekawy temat ale raczej dla teoretycznych rozwazan a nie prawdziwego spotkania I zycia na codzien z tym jakze „pokojowym” islamem.pozdrawiam

    • Do Ala:
      Niech mi Pani uwierzy, ze to raczej logiczne myslenie a nie strach powstrzymuje ich przed przejsciem na religie katolicka. Trojca swieta halo?

      • Ja też nie wzięłam ślubu w Kościele, ale nie dlatego, że mój mąż nie chciał, ale dlatego, że jednostronna przysięga to jakaś farsa. Zostaliśmy przy cywilnym. Ja do meczetu też bym nie poszła składać przysięgi. Ale jak jej zależało, to mogła jakoś do tego inaczej podejść i coś wytłumaczyć. Podjazd pod kościół to już wogóle żałosne.
        Z drugiej jednak strony na Pani miejscu wogóle bym się nie mieszała w sprawy p. Oli, bo właśnie wychodzi brak lojalności wobec rodaczki. Śliska sprawa :) Mam nadzieję, że zmienione zostały imiona w historii ;)

  12. Ta historia jest bardzo pospolita. W tym sensie, że ciągle się przestrzega a i tak zawsze sie znajdzie ktoś mądrzejszy i stwierdzi: byle do przodu, dalej jakoś będzie. Tylko problem w tym, że tak nie jest. Jeśli ktoś wchodzi w inną kulturę to powinien dobrze ją poznać i umieć się zaadoptować. Inaczej nic z tego nie będzie.
    Ola niestety chyba nie była do końca świadomo tego co robi. Uważam, że popełniła duży bład wychodząc za muzułmanina. Tym bardziej, że jest nadal pod silnym wpływem rodziców. A może to było jej marzenie o białej sukni, kościele i hucznym weselu? Marzenie, ktorego nie potrafiła zrezygnować? Atef…poniekąd mam rację. Ola go oszukała a budowanie zwiazku na kłamstwach jeszcze nikomu nie przyniosło pożytku. Jeśli to małżeństwo przetrwa to wydaje mi się, że w większej mierze dzięki cierpliwości Atefa. Ze strony Oli może być zbyt duża ingerencja.
    A co do Pani „wtrącania się”: znalazła się Pani tak naprawdę pomiędzy młotem a kowadłem i raczej takiego zakończenia należało się spodziewać. Na Pani miejscu położyła bym już „laskę” na tej znajomości. Szkoda nerwów :-)

  13. Droga Pani Moniko,
    bardzo lubię czytać Pani bloga, ale nigdy nie komentuję, tym razem jednak postanowiłam zrobić wyjątek, mam nadzieję, że się Pani nie obrazi.

    Abstrahując od zachowania Państwa Młodych (faktycznie nieco egzaltowanego), to najlepiej unikać sytuacji „między młotem a kowadłem” poprzez odmówienie pośrednictwa. Jest to prawo, z którego śmiało można korzystać, zazwyczaj z pożytek nie tylko dla zainteresowanych, ale przede wszystkim dla siebie, ponieważ w ten sposób unika się niesmaku, dyskomfortu i wyrzutów sumienia, a mam wrażenie, że właśnie one popchnęły Panią do opisania całej tej historii. Niezależnie od tego jednak, ile osób w komentarzach się z Panią zgodzi i powie, że Pani dobrze postąpiła, nie będzie Pani miała tej pewności, ponieważ przez swoją ingerencję ponosi Pani część odpowiedzialność za te ważne w życiu Oli i jej męża wydarzenia.

    My, Polacy, mamy zbyt wielką skłonność do osądzania innych i wtrącania się w nieswoje sprawy pod pretekstem (być może szczerej) troski.

  14. Jestem w zwiazku z muzułmaninem od kilku lat, jesteśmy za starzy na dzieci i nie mamy tego problemu, ale oboje jesteśmy otwarci na ewentualne zalegalizowanie związku w tradycjach religijnych,poniewaz jest to dla nas obojga ważne. Ślub jednostronny obowiązuje osobę, która tę przysiegę składa. Rota mówi o staraniu się wychowania w religii, nie jest nakazem absolutnym . W wielu zwiazkach dzieci sa religijnie „dzielone”, jeśli obie religie są praktykowane w domu, często dzieci sa wychowywane z elementami jednej i drugiej lub żadnej. Można dziecko, nawet w kraju muzułmańskim uczyć zasad chrześcijaństwa, a w dorosłym wieku moze wybrać religię którą woli, a moze jeszcze inną. Ola mogła bez problemu przyrzec dołożenie starań, ponieważ wyłącznie ją by to obowiązywało. Przecież jako nie- muzułmanka nie moze wychowywać dzieci w wierze islamu. Ja takze nie rozumiem, dlaczego Pani bez problemu akceptuje, ze wiernosc islamowi jest ok, a katolicyzmowi już nie. Czy pani uświadamiała Olę, jakie są niuanse kontraktu w meczecie? A przecież oni wogóle mogą nie mieć dzieci, a ślub katolicki dla katolika powinien być naprawdę bardzo ważną sprawą. Tak jak ona nadużyła jego zaufania, tak on nadużył jej, uniemozliwiając wzięcie ślubu w kk. Odnoszę wrazenie, ze była to z Pani strony nadgorliwosc służenia w nie swojej sprawie.

    • Zgadzam się z Panią całkowicie. Życie z muzulmaninem nie jest trudne pod warunkiem, że jest on szanującym innych człowiekiem. Pani Monika niestety sprawia wrażenie zaslepionej nową religia, a może to celowe działanie jej męża? Z doświadczenia wiem, że praktykujący, wierzący, a przede wszystkim dogłębnie znający zasady islamu sunnita nigdy nie będzie miał nic przeciwko wejściu do świątyni katolickiej (chrześcijanie to wg Koranu ludzie księgi). Moim zdaniem p. Młody wykazał się całkowitym brakiem szacunku do religii swojej żony. Życzę im jak najlepiej, ale współczuję Oli, która zatracila poczucie swojej wartości i przystała na upokorzenie już na początku wspólnej drogi. Naprawić to będzie bardzo trudno. O ile w ogóle będzie to możliwe.

  15. A slub w Egipcie byl swiecki czy religijny? Bo jesli byl swiecki to malzonek rzeczywiscie sie poswiecil a jesli byl religijny to coz, Ola tez miala prawa do swojej religii.

  16. Czytając te historię nie chciała bym mieć przy sobie takich przyjaciół jak Pani. Według mnie namieszał Pan. Młodzi powinni sami się dogadać bez osób trzecich.

  17. No faktycznie, tyle tolerancji i zrozumienia innej tradycji ze strony muzułmanina, że z powodu 3 osób na weselu, wszyscy goście musieli zrezygnować z wieprzowiny ;-)

    A Ole uważam za jedyną poważnie podchodzącą do sprawy. Jej chęć ingerencji u księdza w sprawie przysięgi małżeńskiej potwierdza, że próbowała uzyskać informacje u źródła. Ksiądz czy biskup lepiej są w stanie wytłumaczyć sprawy związane z religią katolicką niż znajomi. Popełniła tylko błąd, że nie zabrała partnera do jakiegoś księdza, by mógł zadać mu wszystkie nurtujące go pytania, zamiast wysłuchiwać bzdur od kolegów.
    Historia ciekawa ale opisana bardzo stronniczo. Szkoda…

    • Rozmowa z ksiedzem skonczylaby sie tym ze ksiadz nie moglby slubu udzielic. Ksiadz by wytlumaczyl jakie sa zobowiazania strony katolickiej i musialby sie zapytac pana mlodego czy on sie na te zobowiazania zgadza. W tym wypadku pan mlody powiedzialby ze nie. W rezultacie ksiadz musialby odmowic udzielenia slubu. Zreszta chyba gdzies tu Monika pisala ze ksiadz powiedzial ze nie moglby slubu w tej sytuacji odprawic.

      „Dokumenty Konferencji Episkopatu Polski – Instrukcja o przygotowanIu do zawarcIa małżeństwa w koścIele katolIckIm (5 IX 1986). Punkt 86 – W wypadku, gdy strona niekatolicka, przyjąwszy do wiadomości zobowiązania strony katolickiej, wyraźnie by oświadczyła, że zrobi wszystko, by nie dopuścić do realizacji jej przyrzeczeń, duszpasterz wyjaśni ze spokojem, że małżeństwo, które zamierzają zawrzeć, ma być wspólnotą ich życia i miłości wobec Boga, który dla wierzących jest najwyższą wartością. Dzieci zaś, które są darem Boga, dawcy życia, mają pogłębiać ich wspólnotę i uszlachetniać ją. Kościół katolicki chce udoskonalić wszystkie wartości ludzkie i dlatego też zawiązującego się ogniska rodzinnego nie można wystawiać na sytuację konfliktową, zanim ono się ukształtowało. Gdyby pouczenia te nie odniosły skutku, duszpasterz postara się zbadać dokładnie powody takiego stanowiska strony niekatolickiej i za pośrednictwem ordynariusza przedstawi sprawę Sekretariatowi Prymasa Polski. Kwestie o charakterze wyjątkowym, dotyczące małżeństw mieszanych, będą wysyłane do Kongregacji Sakramentów.”

  18. Przez kilka lat gościliśmy u siebie w domu muzułmanina…i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że bardziej tolerancyjnego i szanującego poglądy innych wyznań i narodowości człowieka nie poznałam do tej pory…Siadaliśmy razem do stołu świątecznego nie jeden raz, zawsze mając na uwadze poszanowanie wzajemne, wykazywaliśmy zrozumienie dla zasad panujących w jego religii i nigdy nie zdarzył się żaden nieoczekiwany czy przykry wypadek. Tolerancja u Polaków…jest na tak żenującym poziomie, że brak słów…mało tego, większość przypadków tolerancji przez duże T jest na pokaz. Smutne to dlatego kładę duży nacisk, w wychowaniu moich dzieci, na tolerancję dla wszelkiej odmienności…
    A młodej parze…dużo cierpliwości i zrozumienia bo szczęście już mają, mając siebie :)

  19. Szanowana Pani, czytając całą historię związaną z tym ślubem uderzyła mnie jedna rzecz. Pani, jako muzułmanka, wykazała się większym szacunkiem do katolickiego ślubu kościelnego niż pani młoda i jej rodzina. Ja sama jestem katoliczką, dla której wiara i Kościół mają ogromne znaczenie, sakramenty to dla mnie świętość, a nie tradycja czy marzenie o białej sukni dlatego nie do pojęcia jest dla mnie ciągniecie na siłę kogoś do kościoła! Cieszę się, że jest możliwość składania przysięgi przed Bogiem tylko przez jedną osobę jednak musi być to przedyskutowane i ustalone przez obojga małżonków dlatego postawa pani młodej i jej niedojrzałość do uczciwego związku z drugim człowiekiem jest dla mnie nie do ogarnięcia.
    Serdecznie Panią pozdrawiam,
    z wyrazami szacunku,
    Anna

  20. Ten slub w Polsce to ewidentnie nacisk rodzicow panny mlodej, ktorzy zapewne wstydu we wsi sie bali. Widac od razu, ze dziewczynie bylo to obojetne, bo nie jest zadnego wyznania, chodzilo tylko o to, by ich udobruchac. Oczywiscie zaraz uslysze, ze milosc nie wybiera, a wiara tez jest wazna, ale przeciez to jest nielogiczne samo w sobie. Jak kocham szczerze muzulmanina, to znaczy, ze moja katolicka wiara nie jest dla mnie wazna (i bardzo dobrze, bo zadna wiara nie jest prawdziwa, ale po co taki cyrk, pulapka ze slubem koscielnym itp.?). Potem faktycznie jest niesmak do konca zycia w takim malzenstwie. Jesli pani Ola chciala slubu koscielnego bo dla NIEJ to bylo wazne, to powinna sobie poszukac meza katolika.

    • Do Kaja: „Jesli pani Ola chciala slubu koscielnego bo dla NIEJ to bylo wazne, to powinna sobie poszukac meza katolika”
      Zgadzam sie w 100 procentach! :)

  21. Myślę że przede wszystkim Pani Oli zabrakło szczerości wobec męża, siebie i rodziny. A przecież w życiu nie chodzi o to kto coś powie ale o to czy nam samym odpowiada to czego chcemy i chyba łatwiej pozostać w szacunku do siebie i najbliższych nie używając sztuczek i niedomówień. Bo przecież czy w miłości, która nie jest tylko słowem chodzi o egoizm?

  22. Aby zawszeć jednostronny związek małżeński z osobą innej wiary w istocie potrzebne jest przyrzeczenie, że uczyni się wszystko co tylko w mocy aby wszystkie dzieci były ochrzczone i wychowane w Kościele Katolickim. I o tym musi wiedzieć druga strona odpowiednio wcześniej, musi być także pouczona co ślub oznacza dla strony katolickiej i to akceptować. Muzułmanin jednocześnie pisze oświadczenie, że 1) zobowiązuje się do monogamii, 2) uznaje nierozerwalność związku (chociaż w jego prawie mógłby żonę oddalić)

    Polecam szczerze artykuł http://www.niedziela.pl/artykul/66254/nd/Mieszane-zwiazki-malzenskie

  23. ta historia pokazuje tylko jak dorośli ludzie mogą być beztroscy i niedojrzali, ciągle wszyscy przestrzegają żeby w takich przypadkach poznac religie, zwyczaje i dopiero zdecydować czy jest sie w stanie obiektywnie podażać inna drogą a tu mimo wszystko ciagle podobne przypadki.. Z opowieści wynikało, że nie pani Ola a jej rodzice bardziej nalegali na ten ślub kościelny nie mniej jednak nie da się uszczęsliwić wszystkich i dorosla osoba powinna zmierzyc się z trudnymi tematami i wytłumaczyc rodzicom konsekwencje egipskiego malżeństwa :) tym bardziej, że odnoszę wrażenie, że rodzicom pani Oli zalżalo na ślubie głównie z powodu „co ludzie powiedzą” (chociaz moge się mylić, ale farsa z dyspensą od biskupa sklania mnie ku takiemu osądowi) pozdrawiam autorki arcyciekawego bloga :)

  24. Przeczytałam ten wpis tak jak i wszystkie wpisy czytam z wielką przyjemnością i zaciekawieniem..Panie Ewa i Monika piszą nie książkowo…ale historie z „życia wzięte”…cóż powiem tylko „samo życie”.
    Pozdrawiam serdecznie autorki :)

  25. Witam.

    Z przyjemnością czytam tego bloga, a z niedowierzaniem historię tego ślubu. Z niedowierzaniem dlatego, że dorosła osoba może być tak niefrasobliwa. Wychodzi tutaj niestety nasze (w sensie katolickie, polskie) podejście do własnej wiary. Łatwo nam oceniać muzułmanów za ich radykalizm (i wcale nie chodzi mi o fanatyzm, bo to zupełnie inna i szkodliwa kwestia), ale pewne zagadnienia nie mogą być traktowane elastycznie. Wiara jest jedną z nich. Tutaj czarne jest czarne, a białe jest białe. Tak jak nie można być trochę w ciąży. Niestety my do wiary podchodzimy na zasadzie bardzo luźnego przywiązania do tradycji. Bierzemy z niej tylko to, co jest fajne i łatwe do wypełnienia. Jak już jest trochę trudniej, to kombinujemy i tłumaczymy sobie własne odstępstwa po swojemu, byle nam było łatwiej. A potem przecież i tak pójdzie się do spowiedzi i Bóg odpuści.
    Wiedząc co trzeba przysiąc przed ołtarzem, nie można zakładać, że tylko to słowa, bo to jest fajna i efektowna ceremonia, a potem i tak będę żyć po swojemu. To nie jest przecież taka czcza obietnica, to jest poważne zobowiązanie i tak powinno być traktowana przez wierzących. Pan młody podszedł do tematu bardzo poważnie i odpowiedzialnie. Zanim się zgodził uczestniczyć w jednostronnej ceremonii dowiedział się ze szczegółami jak ona będzie wyglądać i co jego żona będzie obiecywać w obecności Boga i świadków. Nie mieściło mu się pewnie to w głowie, że ona to obieca, ale to będą nic nie znaczące słowa – taka tradycja. Jeżeli on jest wierzącym i praktykującym muzułmaninem nie mógł się na to zgodzić. Bo o ile ateiście, apostacie może nie przeszkadzać wychowanie dziecka w wierze katolickiej, o tyle dla muzułmanów jest to nie do przyjęcia. Przytaczane są tu przykłady innych panów muzułmanów, którzy godzą się na wychowanie dzieci w dwóch religiach, ale być może nie są specjalnie przywiązani do swojej wiary i traktują ją na zasadzie – wierzący, ale mniej lub wcale niepraktykujący (wierzący, ale niepraktykujący – to przecież znane i często powtarzane słowa u nas).
    Co do wtrącania się Pani Moniki do nie swoich spraw, to chyba raczej wyszło to nie z jej strony, tylko została poproszona o uczestniczenie w tym. To przecież taka egipska tradycja, że ważne kwestie omawia się przy udziale innych osób pełniących rolę doradców, mediatorów, świadków. A że Pani Monika ma wysoki poziom empatii, zaangażowała się w problem całkowicie.
    Jedno jest pewne – na ślubie najbardziej zależało rodzicom Oli. No bo przecież najważniejsze w życiu jest „co ludzie powiedzą”, a nie szczęście własnego dziecka. Ola natomiast lekkomyślnie podeszła do tematu zakładając, że słowa, to tylko słowa, a jej mąż poważnie traktuje słowa, jako czyny.
    Pozdrawiam serdecznie Autorki bloga

  26. Ta historia dowodzi, że ślub pomiędzy osobami wyznania katolickiego i muzułmańskiego formalnie nie jest możliwy. Katolik biorąc ślub z osobą innego wyznania powinien zagwarantować, że dzieci wychowa na katolików – to jest warunek wzięcia ważnego ślubu z „innowiercą”. Więc ta dziewczyna zgodnie ze swoją religią nadal jest panną. Nawet jakby była ta ceremonia to i tak by nic nie zmieniło.
    Z przykrością stwierdzam, że większość Egipcjan o wiele bardziej szanuje swoją religię niż większość Polaków swoją. Tutaj narzeczony o wile poważniej do swojej religii podszedł niż ta narzeczona.
    Gdyby oboje podchodzili poważnie do ślubu to powinni wcześniej mieć obgadane kwestie miejsca zamieszkania, religii i dzieci.
    Tak formalnie takie małżeństwo nie jest możliwe bez zmiany wyznania przez jedną z osób.
    Dla mnie osobiście przykra jest ta widziana wszędzie nierówność, że stroną zmieniającą wyznanie z założenia ma być katolik/chrześcijanin. Ale to niestety jest chyba w większości przypadków kwestia tego, że ci katolicy/chrześcijanie byli wyznawcami swojej religii jedynie z nazwy.

    • mialam slub jednostronny w Kosciele i nie bylo slowa o dzieciach w przysiedze! Nawet jednego. Dodatkowo oboje skladalismy przysiege identyczna w slowach, tylko ja mowilam, ze ‚przysiegam przed Bogiem’, a on ze ‚przed swiadkami zebranymi w kosciele’:)

  27. Witam. Trafiłam na blog przypadkowo …Nie czytałam wszystkich komentarzy pod wpisem ale kobiety wychodzące za mąż za muzułmanina muszą wiedzieć że małżeństwo tam to KONTRAKT CYWILNY.
    Zmierzam do tego że kobieta w kontrakcie małżeńskim powinna zagwarantować sobie przywileje jakie chce np zakaz ponownego małżeństwa jej cudacznego muzułmańskiego męża, kwotę odprawy gdyby „pan małżonek” chciał się rozwieść itd itd

    Moje pytanie jest takie: co sobie zagwarantowała Pani Ola w swoim kontrakcie ślubnym ? To jest istotne

    I jeszcze jedno co daje do myślenia: muzułmanin NIGDy nie porzuci swojej wiary co doskonale widać tutaj …Cały świat jest religijny a tylko europejski laicki, kiedyś zapłacimy za to straszliwą cenę…

  28. Z wrazenia az rozmawiam o tym z mezem, ktory powiedzial mi, ze pamietam nawet, jak przed slubem nasz ksiadz Edmund powiedzial nam, ze najwazniejsze po slubie koscielnym jest, aby to malzenstwo na zawsze utrzymac i zaden spor (np wzgledem wyznan dzieci) nie moze podzielic malzenstwa. wiec nic takiego sie przy slubie jednostronnym nie przysiega i tak jak pisalam oboje skladaja przysiege (ja przed Bogiem, on przed swiadkami zebranymi w kosciele).

  29. Postanowilam napisac jeszcze raz…Bo takie przykre jest zakonczenie tego wpisu. Dlaczego on mogl ja rozczarowac w tym zwiazku, nie zrobic dla niej czegos, czego ona tak bardzo pragnela i potrzebowala, a do niej jest wyrazniej napisany wyrzut, ze nie przeszla na Islam dla niego? ze to ona postawila to malzenstwo na wlosku. I ja tu widze wlasnie ta wyzszosc bezwzgledna facete i jego racje, potrzeby na pierwszym miejscu. Dlaczego to ona ma sie poswiecic w imie milosci, a on nie? czy jego wiara jest lepsza od jej.? Tak jak juz pisalam moj maz jest Kurdem, urodzonym w Turcji, Wychowanym w Uk.Cala jego rodzina jest tu w UK rowniez. On jest ateista, ale dla mnie calkowicie ‚przyjal’ katolickie swieta, obrzedy, wzielismy slub koscielny, mamy ochrzczone dziecko itd. Jego rodzice sa ‚alevi’, ale nie mieli nic przeciwko naszemu slubowi, byli na nim, a swiadkiem w kosciele byl Turek:) Dlatego nie rozumiem zakonczenia tej historii, tego wyrzutu to tej dziewczyny, wprowadzenia w blad pana mlodego z tymi slowami przysiegi i caly obrzedem slubu jednostronnego ( na ktory wydac zgode musi biskup, po wczesniejszym wywiadzie i prosbie ksiedza, ktory bedzie slubu udzielal-wiec nie wiem ,jak w ogole to moglo byc zalatwiane na odleglosc). Uwazam, ze niesprawiedliwa ta milosc z tej historii niestety:(

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.