Ile gramów złota warta jest dobra partia ?

do wpisuOstatnio znów zaczęłam interesować się sprawami małżeńskimi, nie to, żebym komuś zaglądała pod kołdrę, ale wkoło pełno zaręczyn i zaślubin. Pewnie dlatego, że pracując w hotelu, mam do czynienia z mężczyznami w odpowiednim na ożenek wieku. Ci, którzy jeszcze nie są ożenieni, myślą tylko o tym. Ci, którzy już są, wciąż wiszą na telefonach z żonami i czekają na kolejny urlop, jeszcze inni wydają za mąż lub zaręczają siostry. Poprosiłam kolegę z recepcji, aby przysłał mi jakieś zdjęcia z tych wszystkich , wciąż nie do końca znanych mi ceremonii. A ponieważ jechał akurat „zaręczać siostrę”, to okazja nadarzyła się wspaniała. Siostra ma 22 lata i niebawem zrobi licencjat z księgowości na uniwersytecie w Tancie. Jest też dość ładna, dobrze wychowana i porządnie się prowadząca, tak wiec szybko znalazł się kandydat. Brat arusy (arusa znaczy po arabsku lalka, ale też oblubienica, narzeczona, panna młoda) musiał, zgodnie z tradycją, wszystkiego dopilnować, ponieważ ich tata nie żyje od 6 lat. Po ustaleniu terminu ślubu (za 18 miesięcy) uzgodniono wszystkie warunki : mieszkanie, meble, wysokość mahru, czyli daru ślubnego, oraz, aby przypieczętować zaręczyny – zakupiono złoto. Pierwszy prezent zwany szabka, to własnie prezent zaręczynowy. Często nie jest zwracany w przypadku zerwania zaręczyn, aby w ten sposób wynagrodzić dziewczynie straty moralne i wstyd. Jak na egipskie przeciętne zarobki te prezenty dla żony są bardzo drogie, stanowią zazwyczaj kilkadziesiąt miesięcznych pensji. To oczywiście tylko prezent, bo mieszkanie przyszły mąż musi też dla arusy zorganizować.

Zakup złota ustala się w gramach, natomiast prawie zawsze jest on w formie biżuterii, aby kobieta mogła się nim do woli nacieszyć. I cieszy się, choćby warunki mieszkaniowe daleko odbiegały od standardów, bo najważniejsze są właśnie bransoletki , pierścionki i naszyjniki.

Na zdjęciu widać jeden ze sklepów jubilerskich, specjalizujących się właśnie w przygotowywaniu prezentów zaręczynowych i ślubnych. Jak się przyjrzycie dobrze, zobaczycie tam 3 stanowiska (dalej jest lustro, sprawiające wrażenie większej ilości stanowisk). Przy każdym stanowisku jest przynajmniej jedna osoba obsługująca, a żadne z nich nie jest wolne od klientów. Biznes się kręci. Nie ma że kryzys, nie ma że za małe zarobki. Złoto musi być. Napoje zimne i gorące serwowane są drogim klientom, aby w komfortowej atmosferze mogli wybrać najlepsze rzeczy. Zawsze przy zakupie złota jest sam narzeczony, który wykłada pieniądze, mężczyźni ze strony arusy (ojciec, bracia lub wujkowie) oraz matka arusy. Na zdjęciu nie widać twarzy, ale widać rękaw galabeji, w którą właśnie ubrana jest przyszła teściowa gościa, który właśnie pozbywa się grubej kasy, aby zadowolić przyszłą żonę i zaklepać sobie miejsce u jej boku. Osoba przeliczająca pieniądze to brat narzeczonej, który ma obowiązek dopilnować jej interesu. Przy kolejnych dwóch stanowiskach też widać rękawy kobiecych ubrań, a ja tylko oczami wyobraźni widzę potakujące z aprobatą głowy i słyszę gdaczące, typowe arabskie kobiece głosy. Mimo ponad pięciu lat spędzonych tutaj, wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tego zwyczaju, wciąż traktuję go pobłażliwie i jako temat do żartów, choć dla Egipcjan i Arabów w ogóle, jest on jedną z głównych ważnych spraw związanych z dorosłym życiem i rodziną.

Jednak nie zawsze zaręczyny przebiegają tak gładko, czasem zdarzają się długie i pechowe historie, jedną z nich miałam właśnie okazję poznać – i też się nią z Wami podzielę :)

5 Komentarze

  1. Takie pytanie dodatkowe dot. rozwodu. Słyszałam wiele opowieści o świecie islamu i chciałabym wiedzieć jak jest w Egipcie:
    Czy to prawda że w przypadku rozwodu kobieta ma to co dostała jako prezent od męża i nie może liczyć na żadne alimenty?
    Czy dzieci zostają z ojcem?
    Czy kobieta może wystąpić o rozwód, czy też tylko mężczyzna ma do tego prawo?

    • Pani Marto, musi Pani poszukać odpowiedzi na te pytania albo w archiwalnych wpisach na naszym blogu, albo w naszej książce:-)
      Pozdrawiamy

  2. „bo najważniejsze są właśnie bransoletki , pierścionki i naszyjniki.”
    O ja nie mogę, trochę kojarzy mi się to z kobietami, które szukają bogatego jegomościa, by potem od niego doić ile wlezie. Takie zjawisko przynajmniej zauważam w Polsce :)
    W Egipcie to jest pewnie tradycja, u nas takie polki określa się jako „lecące na kasę”.
    Ciężko mi to ocenić, bo jest to inna kultura. Osobiście jednak szkoda mi byłoby narzeczonego, który tak się wykosztował na pierścionek czy biżuterię zaręczynową. Fajnie byłoby gdyby liczył się sam gest, a nie to ile prezent był warty.

    • Dobrze Pani zauważyła to zjawisko w Polsce. A w Egipcie i innych krajach muzułmańskich jest ono tradycją. Narzeczony i mąż jest po to, żeby z niego „doić ile wlezie”.
      Pozdrawiam

      • Na pewno wiem o tym mniej, niz autorki, ale wydaje mi sie, ze trudno to tylko tradycja nazwac. Za tym idzie system prawny (ktory rozwinal sie w takim, a nie innym kontekscie), oraz rzeczywistosc ekonomiczna. To sa scisle okreslone zasady dotyczace kontraktu malzenskiego, rozwodu, dziedziczenia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.