Ślub na serio czy na niby?

Kontynuując temat ślubny, rozpoczęty we wpisie z dnia 28 września, musimy wyjaśnić pewne kwestie w tym zakresie.

Niektóre dziewczyny, nawet te mocno dorosłe, często twierdzą, że mają męża Egipcjanina. „Pojechałam na wakacje i wyszłam tam za mąż:-) Zaraz wracam:-)” Najczęściej panie te podpisały tzw. kontrakt „orfy” i same uwierzyły w to, że wyszły za mąż. Ba! Nawet starają się o wizę do Polski dla swojego męża, przysposobionego na mocy takiego kontraktu. Taki ślub, zawierany najczęściej z Europejką (w różnych krajach arabskich, nie tylko w Egipcie), nie ma żadnej mocy prawnej. Dwoje kandydatów na małżonków idzie z dowodami tożsamości do pierwszej lepszej kancelarii prawniczej, uiszcza odpowiednią opłatę (zwykle ok. 100 – 300 funtów egipskich), podpisuje kontrakt ślubny, który ich do niczego nie zobowiązuje i sprawa załatwiona. Dokumenty musi dodatkowo podpisać dwóch świadków, których, jeśli młoda para młoda nie przyprowadzi ze sobą, prawnik może zapewnić na przysłowiowe „gwizdnięcie” za drobną kwotę.

Po co zatem podpisywać taki kontrakt? Do czego on jest potrzebny? Otóż ma on tylko jedno zastosowanie. Mając taki papier w kieszeni można wspólnie wynająć mieszkanie, choćby kawalerkę, i choćby na jedną tylko dobę, w każdym osiedlu mieszkaniowym, gdzie takie kwatery są na wynajem. Można razem spędzić miło czas, a potem bye bye. Niektórzy uwodziciele mają po kilkadziesiąt takich aktów małżeńskich, trzymanych w torbie z laptopem. Tak na wszelki wypadek. A nuż któraś z żon przyjedzie jeszcze raz i nie trzeba będzie ponownie odwiedzać prawnika. Dobrze jest, jeśli obydwie strony kontraktu zdają sobie sprawę z jego ważności. Jeśli Egipcjanka podpisuje taki „ślub” ze swoim chłopakiem (oczywiście bez wiedzy rodziców), to zawsze wie, o co w tym chodzi. Gorzej jest z Europejkami. Te często są przekonane, że rzeczywiście wyszły za mąż, zapewniane o dozgonnej miłości swojego amanta, choć naiwnością jest sądzić, że ślub odbył się „na poważnie”, skoro nikt nie żądał wglądu w takie podstawowe dokumenty jak akt urodzenia, czy zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa. Co oznacza, że można mieć jednocześnie sto żon albo mężów „orfy”. Fakt, że odbywa się to w obecności prawnika, w żaden sposób nie dodaje powagi faktom. Taki akt małżeństwa nie jest nigdzie rejestrowany i można go zniszczyć dosłownie w sekundę po jego podpisaniu.

Kontrakt małżeński między Europejką a Egipcjaninem, ten formalnie ważny musi być podpisany w takich urzędach jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Kairze, jeśli ślub zawierany jest w Egipcie. Strona zagraniczna, najczęściej kobieta, musi przedstawić swój akt urodzenia, zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa oraz zaświadczenie o wyznawanej religii, ponieważ muzułmanin może ożenić się wyłącznie z muzułmanką, chrześcijanką lub wyznawczynią judaizmu. Trzeba więc udokumentować swoją przynależność religijną zaświadczeniem z odpowiedniej „parafii”. Wszystkie te dokumenty muszą być przetłumaczone na język arabski przez tłumacza przysięgłego. Ażeby zalegalizować swój kontrakt ślubny w odpowiednim urzędzie w swoim kraju, należy go przetłumaczyć z arabskiego na język ojczysty. Legalizację można przeprowadzić za pośrednictwem konsulatu. I dopiero wówczas można zacząć starać się o wizę dla swojego wybranka, którego można nazwać wreszcie mężem.

Inaczej wygląda sprawa zawierania małżeństw w przypadku, jeśli obydwoje państwo młodzi są Egipcjanami. W przypadku muzułmanów może być to ślub zawarty w meczecie lub kontrakt podpisany w domu w obecności duchownego muzułmańskiego. Zawarcie takiego ślubu „kościelnego” jest rejestrowane w egipskim odpowiedniku naszego USC i w sumie procedury są podobne, jak w przypadku naszego ślubu konkordatowego. Jeśli akt małżeński między dwojgiem muzułmanów zawierany jest w domu, to sprawa wygląda podobnie jak w meczecie (opis we wspomnianym już wcześniejszym wpisie). Dwiema najważniejszymi postaciami są pan młody i ojciec panny młodej. Duchowny pyta kandydatkę na żonę, czy chce dobrowolnie i bez przymusu poślubić takiego to a takiego mężczyznę. Panna młoda się wstydzi, spuszcza wzrok, rumieni się i waha się z udzieleniem odpowiedzi. Oczywiście udaje, że się waha:-) Duchowny pyta ją po raz drugi…. Przy trzecim razie zawstydzoną dziewczynę wyręcza jej ojciec i odpowiada „tak”. Przecież wszystko zostało już wcześniej i tak ustalone i omówione w najdrobniejszych szczegółach. Panna młoda nie może jednak zbyt spontanicznie zareagować i okazać swojego wielkiego zapału do zamążpójścia, bo zostałoby to być może źle zinterpretowane przez rodzinę pana młodego, a z pewnością zburzyłoby odwieczny egipski rytuał ślubny.

Share2014-06-30-9dc6372ebf032efbf2883393d0721d3a6905096db6c2fe883e426660d2e09ebf-Picture_jpg[1]

Na zdjęciu: egipska młoda para tuż przed podpisaniem w domu kontraktu ślubnego

13 Komentarze

  1. Powiedzcie mi jak to jest? Kobieta naiwniara, bo wierzy, że kontrakt orfi to prawdziwy ślub. Kim więc jest ten mężczyzna, który to czyni? Kim są ci prawnicy, które wydają taki dokument? Po co to???
    Absolutnie rozgrzeszam kobiety Europejki. One mają prawo nie znać zasad, którymi rządzi się ten kontrakt.

  2. Gratuluję Autorkom wspaniałego bloga oraz debiutu książkowego! Jesteście Panie przesympatyczne, czyta się Was przyjemnie i lekko. Odkryłam bloga dopiero dziś… A już stał się jednym z moich ulubionych!

  3. to takie oszustwo, to jak w europie kupić lewy dowód albo fałszywą legitymację tylko po to żeby nie mając jeszcze 18 lat kupować w sklepie alkohol i papierosy, to samo jest z orfą, przyjeżdża europejka, zakochuje się, chcą spędzić noc razem gdzieś w hotelu ale nie da rady bo zakaz więc podpisują kontrakt i już mogą, to jak to jest z tą religią? można tak oszukiwać? z papierkiem który jest lipny można wskakiwać do łóżka bez papierka absolutnie.

  4. zauważyłam również niezależnie kto jest właścicielem hotelu w kraju muzułmańskim (czy to kapitał zagraniczny czy rodzimy) meldując się w hotelu niekiedy pary nie mające tego samego nazwiska są meldowane w dwóch pokojach mimo że wycieczka wykupiona została wspólnie a zakup dotyczył jednego pokoju często z łóżkiem małżeńskim, od czego to zależy? czy raczej od kogo? i tylko w krajach muzułmańskich można spotkać pokoje hotelowe z dwoma oddzielnymi na stałe przytwierdzonymi łóżkami (coby przypadkiem ich nie łączyć)

      • tak dokładnie, mi się raz tak zdarzyło zaledwie kilka lat temu że po przybyciu do hotelu zostaliśmy z mężem (ja zachowałam swoje nazwisko) zakwaterowani do osobnych pokoi, nam to nie przeszkadzało wybraliśmy ten z lepszym widokiem bo nie były koło siebie, ale moim znajomym również takie sytuacje się zdarzały i to zazwyczaj w Turcji i Maroku

  5. W 100% zgadzam się z Marzeną, ale uważam też że blog jest super – brakuję tylko jej angielsko języcznej wersji. Z uwagą czytam wpisy dotyczące obyczajów, sposobu życia gdyż tego nie da się poznać w hotelowym kurorcie. Byle tak dalej. Pozdrawiam

  6. Powiem tak:)
    Europejki ” łapią ” się na ten śmieszny myk ze ślubami orfy czy też zwanymi inaczej w innych krajach muzułmańskich bo im się w głowach nie mieści że mogą być takie dziwactwa. W Europie jak ślub to ślub i koniec.
    Zresztą to nie jest wymysł egipski ale samego Mahometa który wymyślił takie cudo gdy jego wyposzczeni długim pobytem poza domem wojownicy tęsknie patrzyli na kobiety.

    Dla mnie to jest śmieszny zwyczaj. Jest kwintesencją zakłamania.Take małżeństwo może trwać godzinę albo wiele lat :)
    Dla nas , jak chcemy po prostu pojechać z przyjacielem na wspólny urlop bądź zamieszkać razem wystarczy chęć obojga ale w takim Egipcie czy Iranie czy innym kraju niestety ale trzeba mieć papierek.

    Czy to oznacza że on są bardziej moralni od Europejczyków? Nie.

    Dla mnie osobiście kiedy kilka lat temu spotkałam się z fenomenem takich właśnie ślubów było to lekkim szokiem.
    Po zagłębieniu się w ten temat okazało się że takie śluby są zawierane najczęściej kiedy :
    Muzułmanin chce spełnić żądania zakochanej Europejki a nie chce z nią brać ślubu „prawdziwego”( np. Egipt)
    Kiedy dorośli muzułmanie chcą sobie właśnie przez chwilę razem pomieszkać-bez zobowiązań ( to mogę powiedzieć na przykładzie Iranu gdzie takie zjawisko jest jawne i powszechne)
    Kiedy jest to przykrywką do wykorzystywania młodych dziewczyn, sprzedawanych bogatym mężczyznom nawet na jedną noc przez biedne rodziny ( np. kraje Zatoki)
    Kiedy rodziny chcą aby narzeczeni poznali się lepiej przed ślubem ( wtedy taki ślub pozwala im na wspólne wychodzenie ale jest to obwarowane zakazem seksu)

    Perfidia czy znalezienie sposobu na ominięcie zakazu niemałżeńskiego seksu?

    • Chyba, Pani Małgosiu, jest to szukanie sposobu na ominięcie zakazu niemałżeńskiego seksu. Bo w Egipcie, jak w wielu innych krajach muzułmańskich, młodzi ludzie nie chcą już „kupować kota w worku” i chcą się co nieco zorientować w sprawach:-) przed podjęciem decyzji o ślubie. Naprawdę, jak już pisałam, młodzi muzułmanie nie chcą tak bezkrytycznie przyjmować pewnych zasad, którym hołdowały starsze pokolenia. A że takie właśnie dziwne są te niektóre zasady, to trzeba mieć „papierek”. To oczywiście nie ma nic wspólnego z moralnością. Raczej jest to biurokracja.
      Nasunął mi się w związku z tym nowy temat na wpis:-)
      Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.