List do nas….

Za zgodą autorki tego listu, zamieszczam go tutaj. Ci Czytelnicy, którzy żałują, że my już tu nie piszemy, będą mogli poczytać sobie innego ciekawego bloga na ten temat. Zachęcamy:-)

Szanowna Pani Moniko,
nazywam się Sylwana Dimtchev. Na Pani bloga natrafiłam przy okazji plebiscytu na blog roku, chyba w 2015 r. Bardzo mi się spodobało, że walczy Pani ze stereotypami dotyczącymi szeroko pojętego „wschodu” i „południa”, a także, a może przede wszystkim islamu, muzułmanek i muzułmanów. Spodobała mi się Pani odwaga, ale również poczucie humoru (odpowiedzi na niektóre komentarze po prostu zwalały z nóg!), dystans i piękne zdjęcia.
Mieszkając w Egipcie mogła Pani przekazywać dane „z pierwszej ręki”, nie przekoloryzowane i nie zaciemnione (jak wiele tak zwanych profesjonalnych dziennikarzy uwielbia robić, by pokazać więcej „mięcha” – niezbyt apetycznego, ale świetnie sprzedającego się, a najczęściej niestety, nieprawdziwego. Bardzo Pani i Pani mamie za to dziękuję.
Sama na codzień walczę jak mogę z ignorancją i (niestety) głupotą niektórych znajomych, starając się popularyzować prawdziwe dane i prawdziwe informacje, nie tylko te najkrwawsze.
Pani pokochała Egipt, ja – Iran. Ostatnio wróciłam z mojej pierwszej (ale z pewnością nie ostatniej) podróży po tym cudownym kraju. Jak zapewne Pani się domyśla, ludzie nic nie wiedzą na temat Persów, Iran mylą z Irakiem, a do mnie wyjeżdżającej mówili,że wrócę bez głowy.
Zamiast jednostkowo tłumaczyć, dlaczego istnieje różnica między islamistami, muzułmanami a terrorystami, sunnizmem a szyizmem, burką a czadorem, postanowiłam robić to zbiorowo i pisać bloga www.zwyklyzeszyt.pl
Dopiero zaczynam (dopiero co wróciłam) i w planach jest poruszanie nie tylko tematów muzułmańskich, ale wszelkich takich, na które panują błędne przekonania w społeczeństwie i kompletna dezinformacja.
Piszę do Pani nie z propozycją współpracy ani prośbą o promocję. Nie chcę odnosić sukcesów cudzymi rękami.
Piszę dlatego, ponieważ mam wrażenie, że zarówno Pani jak i mnie przyświęca jeden cel – obalanie, za przeproszeniem, głupot.
Będzie mi szalenie miło, jeśli by zechciała Pani do mnie zaglądać, nawet anonimowo. Zdaję sobie sprawę, że takie pisanie to nie tylko praca u podstaw, ale również ta syzyfowa (wieści o złych ludziach o ciemniejszym kolorze skóry mają większy zasięg), ale mam już dość islamofobii, europocentryzmu, dezinformacji i rasizmu. Blog ma być wyrazem braku zgody na to wszystko.
Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesó – Pani rodzinie w Niemczech, Mamie – w Andaluzji.

Sylwana
Zwykły Zeszyt – moje notatki z obserwacji świata
moje notatki z obserwacji świata
zwyklyzeszyt.pl

Moje przejście na islam – cz. 2. Oraz o tym, co nt islamu mówił Papież…

Urodziny 2 030

Na początku tego wpisu pozwoliłam sobie umieścić zdjęcie tej książki, która stoi od kilku lat u mnie na regale, obok Koranu ( mój mąż mnie nie zabił jak dotąd za to, wręcz przeciwnie, dużo rozmawiamy o Papieżu Polaku i on bardzo Go ceni ). Polecam tą publikację wszystkim tym, którzy tak świetnie znają ( podobno ) chrześcijaństwo i diagnozują schizofrenię u osób twierdzących, że trzy znane religie monoteistyczne mają tego samego Boga. Obawiam się jednak, że do niektórych nic nie trafi, bo wymaga analitycznego i samodzielnego myślenia, którego natomiast nie potrzeba, aby obrażać i krytykować innych. Szkoda czasu na wstęp, a więc polecam, nie tylko tą książkę, ale również inne, zawierające nauki Jana Pawła 2. A oto kilka fragmentów z pozycji na fotografii, które bezpośrednio dotyczą tematu :

” Ekumenizm to nie tylko szlachetna idea (…) – to równocześnie wielka próba wiary, nadziei i miłości: wyjście w stronę tego, co jest ” możliwe u Boga”, na przekór temu, co po ludzku może zdawać się niemożliwe ” ( str 44)

” Nauczeni gorzkim doświadczeniem, wiemy zatem, że lęk przed odmiennością, zwłaszcza wówczas, gdy wyraża się poprzez ciasny i zamknięty w sobie nacjonalizm, odmawiający ” innemu ” wszelkich praw, może doprowadzić do prawdziwego dramatu przemocy i terroru. ……… mimo wszelkich różnic dzielących ludzi i narody istnieje między nimi pewna podstawowa wspólnota, jako, że różne kultury nie są w istocie niczym innym, jak różnymi sposobami podejścia do pytania o sens istnienia człowieka. Właśnie tutaj możemy znaleźć uzasadnienie dla szacunku, jaki należy się każdej kulturze i każdemu narodowi: każda kultura jest próbą refleksji nad tajemnicą świata, a w szczególności człowieka…” ( str 46 )

” Dzisiaj zwracamy uwagę na to, że wierzyć po chrześcijańsku, to równocześnie zdawać sobie sprawę, z tego, że poza chrześcijaństwem znajdują się również inne religie, które maja swoich wyznawców. I te religie są wyrazem dążenia ducha ludzkiego do Boga, poszukiwania ostatecznej tajemnicy….z tego powodu zasługują one na głębokie poszanowanie, a także z naszej i ich strony na szukanie dialogu i wymianę myśli. To wszystko zostało zainaugurowane przez Sobór Watykański 2 , zarówno dokumentem ” Nostra aetate”, jak też powołaniem do istnienia przez  Pawła 6 specjalnego sekretariatu do dialogu z religiami pozachrześcijańskimi.  Oczywiście szczególną uwagę trzeba zwrócić na religię opartą na Koranie, tzn muzułmanizm, mahometanizm, jak najczęściej w Polsce mówimy, gdyż jest to religia monoteistyczna. Powołuje się na Boga Abrahama, a więc tego, którego również i my, i Izraelici uważamy za ojca naszej wiary. Natomiast opiera się na proroku Mahomecie i na Księdze, która od niego pochodzi – Koranie – znajdując w niej cały wykład prawdy o Bogu sprawiedliwym i miłosiernym. Równocześnie jednak w tym wykładzie zawiera się także Chrystus jako prorok i Matka Boża jako Dziewica, a równocześnie Matka Chrystusa.( str 47-48).

6 maja 2001 roku wieczorem na plac przed Meczetem Umajjadów w Syrii w Damaszku wjeżdża papamobil…..na Jana Pawła 2 oczekuje z przejęciem wielki mufti Syrii, Ahmad Kaftaru.Następuje uroczyste powitanie…Kilka minut później arcybiskup Stanisław Dziwisz zdejmuje Papieżowi półbuty i ten boso wchodzi do świątyni. Przez kilka chwil modli się przed kopulastą niewielką budowlą, …gdzie przechowywany jest relikwiarz z głową św. Jana Chrzciciela, uznawanego przez muzułmanów za proroka. Potem na dziedzińcu słucha śpiewanych fragmentów Koranu i przemówienia syryjskiego ministra ds. religii.

- As – salam alejkum ! – Jan Paweł 2 arabskim pozdrowieniem rozpoczyna swoja przemowę….. ” ( str 93-94 ).

Na tym pozwolę sobie zakończyć ten temat, jeśli ktoś będzie bardziej zainteresowany rozwijaniem wiedzy o innych religiach, a przede wszystkim o swojej własnej, której Jan Paweł 2, w tej chwili już Święty, był niezłomnym świadkiem i doskonałym nauczycielem, na pewno sięgnie po odpowiednie źródła i skłoni się ku głębszym przemyśleniom, czego wszystkim życzę…i troszkę więcej spokoju.

Wracając do tematu konwersji na islam – po urodzeniu dziecka zastanawiałam się jeszcze nad oficjalnym aktem zmiany religii przez 7 miesięcy, a właściwie dojrzewałam do tej decyzji, podjętej już wcześniej. Czytałam jeszcze Koran, zwracając szczególną uwagę na interesujące mnie fragmenty. Odmawiałam wielokrotnie surę ” Al Fatiha „, która jest odpowiednikiem katolickiego ” Ojcze Nasz”. Nauczyłam się również modlitwy muzułmańskiej, wykonywanej wcześniej rytualnej ablucji, oraz zapoznałam się z porządkiem modlitw w ciągu doby. Przyznam szczerze, że trudno być doskonałym w wykonywaniu tego obowiązku, szczególnie, gdy ma się małe dziecko…Podziwiam osoby, a jest ich bardzo wiele, które zawsze sumiennie wykonują 5 modlitw dziennie, a gdy nie mogą z jakiegoś powodu, po prostu je odrabiają w późniejszym czasie. Modlitwy nauczyłam się po polsku, aby rozumieć, to, co mówię i skupić się na znaczeniu słów, a nie na powtarzaniu trudnych treści ( przecież Bóg rozumie po polsku, chociaż niektórzy myślą, że nie ).

W końcu, w grudniu 2012, roku umówiliśmy się telefonicznie z szejkiem z głównego meczetu w Sharm el Sheikh. Sama wizyta tam była bardzo wzruszająca, panowała wspaniała atmosfera ciszy, tak dziwna i ” inna ” od wszechobecnego w Egipcie hałasu. Podłoga meczetu wyłożona miękka wykładziną, a w powietrzu unosił się piękny zapach kadzideł. Sam gabinet szejka ( szejha ) był urządzony prosto, pełen książek, w tym egzemplarzy Koranu w wielu językach. Każdy może przyjść i wypożyczyć sobie Koran w tłumaczeniu na swój język. Przywitano nas bardzo serdecznie, oprócz samego szejka był z nami jeszcze jego pomocnik. Rozmowa była szczera i serdeczna, szejk powiedział, że jeśli ktokolwiek zmusiłby mnie do zmiany religii , to akt ten będzie nieważny mimo zatajenia go, oraz wypytał dość szczegółowo o moje motywy, a także, o dziwo…sprawdził moją znajomość chrześcijaństwa !!! Poczułam się jak dziecko, które pokazuje podczas kolędowej wizyty swój zeszyt do religii księdzu :) Ale zawsze to miło wspominałam, więc i teraz wypadło dobrze. Rozmawialiśmy też o celebrowaniu świąt chrześcijańskich, gdyż jest to dla mnie bardzo ważna i bliska sercu tradycja. Szejk powiedział, że nie ma w tym nic ani złego ani dziwnego, jak niektórzy uważają. Że to dobrze utrzymywać więź z rodzinnym krajem i nie odcinać się od swoich korzeni i bliskich. Prosił tylko, aby pamiętać, żeby w czasie posiłków wszystko jeść halal, czyli bez wieprzowiny. Natomiast nie zniechęcał, wbrew opinii innych, do ubierania choinki czy dawania sobie prezentów gwiazdkowych. Muzułmanie poza tym bardzo lubią uczestniczyć w tradycyjnych polskich świętach. Mówił też, aby modlić się za zmarłych, którzy nie byli muzułmanami, gdyż skoro Jezus poszedł do raju, to ci, którzy za nim podążali, też mają tam wstęp. Potem nastąpiło wypowiedzenie szehady, czyli wyznania wiary, zaczynającego się od słów ” Allah Akbar „…Powtarzałam to, słowo po słowie, po szejku, w języku arabskim , po czym przetłumaczono mi wszystko na angielski. Była to dłuższa wersja od tej podstawowej i wypowiadanej podczas różnych okazji, gdyż obejmowała uznanie wszystkich proroków, w tym Jezusa, oraz Jego Matki, Maryi. Potem wszyscy powiedzieli ” Hamdullah „, czyli dzięki Bogu. A w prezencie dostałam piękny dywanik modlitewny oraz dwa stroje do modlitwy ( isdale ), z których jeden podarowałam przyjaciółce.
Całą moja wizytę w meczecie zapamiętałam jako bardzo wzruszającą i zawsze pozostanie mi ona w pamięci jako niezywkle osobiste przeżycie.
Jednak aby otrzymać oficjane zaświadczenie o zmianie wyznania, musiałam udać się do Kairu, do meczetu Al – Azhar. Tam w wielkim biurze wypełniłam papiery, tłumacz wypisał je również po arabsku, dostarczyłam zdjęcia w hijabie, a następnie w obecności tamtejszego szejka i świadka ponownie wypowiedziałam szehadę. Atmosfera w tym meczecie jednak różniła się od tej bardzo prywatnej i spokojnej w Sharm el Sheikh, gdyż panował ogromny ruch, biuro było wielkie, a na krzesłach siedziała kolejka oczekujących. Ciągle ktoś podchodził i o coś pytał, dzwoniły telefony na biurkach. Na stole, przy którym siedzieliśmy, leżał stos dokumentów z bieżącego dnia, były to zaświadczenia o zmianie wyznania na islam osób, które tego dnia się zgłosiły. Zapytałam z ciekawości, jakie narodowości zdarzają się najczęściej i czy jest więcej kobiet, czy mężczyzn. Okazało się ( tłumacz pokazał mi zaświadczenia wraz ze zdjęciami ), że tyle samo jest kobiet, co mężczyzn, a narodowości przeróżne. Najbardziej zdziwiła mnie oczekująca na krzesłach grupa Chińczyków :)
Tak więc po odebraniu dokumentu z meczetu Al- Azhar, zostałam już oficjalnie muzułmanką.
Decyzja ta została bardzo dobrze i naturalnie przyjęta w całej mojej rodzinie, również wśród starszego i praktykującego katolicyzm pokolenia, a spokój ten zadomowił się na dobre wśród bliskich po osobistym poznaniu mojego męża.

Moje przejście na islam, czyli kontrowersje i tysiące pytań…

muslimah_by_Tulip_UAE

Czy przejście na islam, po założeniu rodziny w kraju muzułmańskim powinno dziwić? Wydawało mi się zawsze, że nie…a jednak. Moja zmiana religii wywoływała często takie zdziwienie, jakbym przeszła nagle na buddyzm w Arabii Saudyjskiej… Po pierwsze, bycie chrześcijanką tylko w rejestrach kościelnych, nie ma dla mnie większego sensu. Po drugie, po rozwodzie z pierwszym mężem w Polsce i tak napiętnowana zostałam „grzechem śmiertelnym”, on również, ponieważ rozwód cywilny nie rozwiązał naszego ślubu konkordatowego, tak więc oboje małżonkowie w takich sytuacjach są pozbawieni prawa uczestnictwa w sakramentach kościelnych, co dla niektórych, mocno wierzących, może być bolesnym doświadczeniem. Ale takie jest prawo kościelne i nie zamierzam go negować. Wybór islamu był bardzo naturalnym i przemyślanym przeze mnie krokiem, gdyż nie pobiegłam do meczetu zaraz po ujrzeniu mojego przyszłego męża, ale decyzję tę poprzedziłam dwuletnim zapoznawaniem się z Koranem, częścią hadisów (częścią, gdyż jest ich bardzo dużo), obserwacjami, słuchaniem, pytaniem, oraz, co budzi chyba największe kontrowersje – chodzeniem w hijabie, czyli w długim rękawie, spodniach lub spódnicy i chustce na głowie.

Gdy byłam w ciąży, postanowiłam, że przeczytam cały Koran i poświęcę więcej czasu na notatki, szukanie znaczeń, analizę. Samodzielną, gdyż nie chciałam, aby czyjeś zdanie zmąciło mi obraz tej religii. Koran po polsku (w tłumaczeniu prof. Bielawskiego) przywiózł mi do Egiptu…polski ksiądz. I jak zwykle mogłam zachwycić się moim ukochanym ekumenizmem.

Pierwsze wrażenie było takie, że ktoś, kto nie zna religii chrześcijańskiej, będzie bardzo, ale to bardzo trudno przeprawiał się przez Świętą Księgę islamu, gdyż wiele historii jest tam po prostu wspomnianych, zakładając, że czytelnik już je zna. Dlatego cieszyłam się, że poznałam wcześniej Biblię. Potem zaznaczałam fragmenty, które były dla mnie bardzo ważne, bo dotyczyły kontrowersji, z którymi spotkałam się wcześniej (traktowanie zwierząt, uczciwość muzułmanów wobec chrześcijan i żydów, traktowanie kobiet, przymus w religii itp.). Ze zdziwieniem stwierdziłam, że wcale nie ma tam tych groźnych przesłań, którymi straszą przeciwnicy islamu. Straszą czymś, co rzekomo w Koranie jest, ale jak się okazało, tylko rzekomo.

W końcu samo czytanie sprawiło mi ogromna przyjemność, gdyż Koran jest napisany pięknym, klasycznym językiem, uspokaja i wprowadza w niezwykle duchowy nastrój. Jest oprócz religijnej księgi, po prostu sztuką. Najlepiej wiedzą to ci, którzy mogą przeczytać Koran w oryginale, czyli po arabsku. Jego recytacji uczą się mężczyźni w specjalnych szkołach, a samo słuchanie wywołuje niezwykłe wrażenie, chociaż nie rozumie się treści (moja znajomość arabskiego jest komunikatywna, ale potrzeba wielu lat studiów, aby przeczytać ze zrozumieniem Koran w tym języku).

Wszelkie archaiczne stwierdzenia, które się tam znajdują, nie są niczym dziwnym, zważywszy, że Księga ta powstała 15 wieków temu… Jednak sam przekaz jest ponadczasowy i aktualny również teraz, a prawa ustanowione w Koranie funkcjonują do dziś (proszę nie mylić z fanatycznym i często źle pojmowanym prawem szariatu, stosowanym w niektórych miejscach na świecie, a także z terroryzmem, który nie ma nic wspólnego z islamem, ale rozpisywanie się i dyskusja na ten temat jest niekończącym się pasmem kłótni, dlatego pozwolę sobie to pominąć, a chętnych do zapoznania się bliżej z przesłaniem islamu odsyłam do odpowiednich źródeł).

Po przeczytaniu całego Koranu, sięgnęłam po trzy publikacje w języku polskim, dostępne za darmo w meczetach oraz w Towarzystwie Przyjaźni Polsko – Egipskiej w Kairze, są to :

” Status kobiety w islamie „, ” Moje pierwsze kroki w islamie ” oraz ” Krótki przewodnik do zrozumienia islamu „.

Są to książeczki, które, powołując się na konkretne fragmenty Koranu i hadisy, wyjaśniają podstawy funkcjonowania w tej religii,  liczne wątpliwości i kontrowersje pojawiające się w czasie jej poznawania. Polecam je każdemu, kto wcale nie zamierza zmieniać religii, ale chciałby się dowiedzieć czegoś więcej, wyrobić sobie jakieś zdanie lub po prostu w ewentualnych dyskusjach nie powielać krzywdzących stereotypów.

Co ciekawe i być może dla wielu zadziwiające – w naszym domu, oprócz arabskiego i polskiego Koranu, na tym samym regale stoją kazania Jana Pawła 2 oraz książka z myślami Matki Teresy z Kalkuty, zdjęcie Papieża Polaka, muzułmański odpowiednik różańca ( tasbih )… Tak więc regał ma mój ulubiony ekumeniczny charakter. Zresztą większość osób tak bardzo nienawidzących islam, a powołujących się na chrześcijański patriotyzm, nie wie (bo nie czyta i nie chce wiedzieć), że Jan Paweł 2 w swoich kazaniach zachęcał do poznawania innych religii monoteistycznych (islam i judaizm), a wręcz uznawał to za obowiązek każdego chrześcijanina, ponieważ wszyscy modlimy się do TEGO SAMEGO BOGA…. I w tych słowach pozwolę sobie zawrzeć całe swoje zdanie na temat religii…Bo Allah nie jest innym Bogiem…Allah (Rabb) po arabsku znaczy po prostu Bóg.

Najważniejsza różnica dotycząca islamu i chrześcijaństwa jest taka, że Jezus nie jest w islamie synem bożym, ale jest jednym z najważniejszych proroków. Maria natomiast jest, tak samo jak w chrześcijaństwie, jego matką – dziewicą. Tak więc, polskie święta Bożego Narodzenia, nie są dla muzułmanów świętem narodzin syna bożego, ale  są osoby, które, tak jak ja, przeszły na islam, i celebrują je tradycyjnie, po polsku, traktując jako święto narodzenia Jezusa. Świąt Wielkanocnych natomiast muzułmanie nie obchodzą, gdyż islam nie uznaje zmartwychwstania Jezusa i przyjmuje, że zamiast niego został ukrzyżowany ktoś inny, a sam Jezus, jako prorok, został uratowany w ten sposób. Jednak tradycyjne świąteczne śniadanie również miło jest zjeść, tyle, że bez szyneczki i kiełbaski :) , bo muzułmanie nie spożywają wieprzowiny. Co do świnki – po kilku latach mieszkania w Egipcie już za nią nie tęsknię :)

Ważną rzeczą w decydowaniu o zmianie religii jest, i w moim przypadku było również, to, że moje dziecko po urodzeniu będzie muzułmaninem, tak jak jego tata. Uważam, że jedność religii w domu jest w naszym przypadku lepsza (ale są małżeństwa, które świetnie radzą sobie w mieszanym religijnie układzie). Poza tym chciałabym, dobrze poznając islam (a trwa to całe życie), mieć wpływ na wychowanie mojego syna w tej religii. Nie chcę, aby uczył się fałszywych stereotypów, gdyż takie są wciąż powtarzane i w szkołach i w środowisku rówieśników czy rodzinach. To tak samo jak z księżmi – jeden naucza prawidłowo, a inny „po swojemu”. Chodzi mi tu np. o stosunek do kobiet, o poszanowanie innych religii, traktowanie zwierząt czy inne, ważne dla mnie, codzienne sprawy. Poza tym w Koranie i hadisach można znaleźć słowa, że przesadna gorliwość w religii i wszelki fanatyzm jest zły…ale niektóre osoby o tym zapominają, powołując się na islam wybiórczo i dla własnych korzyści, lub tłumacząc głupie zachowania czy chcąc zamydlić oczy osobie nie znającej tematu.

Samo chodzenie w chustce, jeszcze przed oficjalną zmianą religii, budziło dużo kontrowersji wśród Europejczyków, ale chyba jednak głownie Polaków mieszkających w Sharmie…Polki rzadko zmieniają wyznanie, a jeszcze rzadziej chodzą w hijabie…Rosjanki czy Brytyjki częściej. Przyzwyczaiłam się już do pytań, czy jest mi gorąco, i po co chodzę w chustce, skoro oficjalnie nie jestem muzułmanką. Nikt nie brał pod uwagę kulturowego i obyczajowego aspektu takiego ubioru, ale ja też od nikogo tego nie wymagam. Każdy ubiera się tak, jak chce i zgodnie ze swoimi przekonaniami, a także zgodnie z miejscem, w którym się znajduje, jeśli widzi taką potrzebę. Jest to sprawa niepodlegająca dalszym dyskusjom z mojej strony, bo w pewnym momencie stało się to po prostu nudne.

Wiedziałam, że nadejdzie dzień, kiedy oficjalnie wypowiem w meczecie szehadę (muzułmańskie wyznanie wiary), ale nie chciałam się z tym śpieszyć, a mój mąż, Ayman, nie poruszał wcale tego tematu, abym ani ja, ani nikt inny nie odniósł wrażenia, że na mnie naciska. Kiedy pytałam go, czy chciałby, abym oficjalnie przeszła na islam, mówił, że kiedy będę gotowa i kiedy sama będę chciała, gdyż inaczej nie będzie to ani ważne, ani radosne wydarzenie. Odpowiadał mi na wszystkie zadawane pytania, wyjaśniał różne kwestie, wiele razy też spieraliśmy się o budzące moje wątpliwości sprawy. Porównywałam to, co on mówi, do tego, co przeczytałam, starałam się jednak unikać zbyt wielu opinii, a przede wszystkim nie chciałam być na żadnym forum internetowym dla konwertek, gdyż zacięcie i rywalizacja w religijności jego członkiń tylko odstrasza i zniechęca.

Gdy urodził się nasz synek, Mahmoud, mąż, jeszcze w szpitalu, wziął go pierwszy raz na ręce i szeptem wypowiedział do jego obu uszu słowa ” Allahu Akbar, aszhadu  an La Illaha Illa Allah, wu ashadu an Muhammad el Rasul Allah ..” oraz trzy sury z Koranu. Tak robią wszyscy muzułmańscy ojcowie i jest to bardzo piękny zwyczaj. Był to tak wzruszający moment, że przypieczętował moją decyzję o rychłej wizycie w meczecie. Minęło jednak jeszcze prawie 7 miesięcy, gdy sama doznałam tej chwili wzruszenia. Ale o tym za kilka dni.

Monika Abdelaziz