Zakupy na suku w Mahalli

Tak, jak ciepłe przyjęcie mnie w rodzinnym domu Aymana nie było dla mnie zbytnim zaskoczeniem, tak wyprawa po zakupy na suk (tradycyjny arabski bazar) w Mahalli, zaskoczyła mnie totalnie. Nie spodziewałam się, że Europejka znajdzie tam tyle atrakcyjnych towarów do kupienia dla siebie. Monika czekała na mój przyjazd również dlatego, żebyśmy mogły we dwie chodzić do woli od sklepu do sklepu nigdzie się nie spiesząc, przymierzać wszystko, co nam się podoba i upajać się swoistym urokiem i atmosferą typowego arabskiego bazaru, całkowicie innego niż bazary w turystycznych kurortach, z drogą ofertą skierowaną do zagranicznych turystów. Głownie interesowała nas odzież, Monika chciała kupić sobie jakieś domowe galabeije, bieliznę osobistą i tkaninę na elegancki isdal z kapturem, którego uszycia podjął się Mahmoud – najmłodszy z braci Aymana, ten, który zarządza rodzinnym zakładem krawieckim, pełniąc w nim jednocześnie funkcję krawca numer 1.

WP_20160224_039[1]

Sklepy z bardzo eleganckimi strojami „wyjściowymi” dla kobiet – bogato zdobionymi w tym sezonie, wciągnęły nas nas na długo. Przepiękne suknie, często z wdziankami i torebkami do kompletu, podobały mi się tak bardzo, że gdybym planowała dłuższy pobyt w Mahalli, albo była tam zaproszona na jakieś wesele, to z pewnością nie oparła bym się pokusie zakupu jednej z nich.

WP_20160224_036[1]

W sklepach ze strojami domowymi, oprócz typowych arabskich galabeiji, które dla mnie wyglądają jak koszule nocne albo szlafroki, można kupić bardzo ładne komplety typu dresy – spodnie z bluzą, w wersji cienkiej albo bardzo ciepłej – w tak szerokim wyborze i tak dobrze uszyte, że zadowoliłyby chyba nawet najbardziej wybredne europejskie gusta. Podobnie jak odzież typu casual w europejskim stylu, która jest preferowana przez młodsze i bardziej postępowe egipskie kobiety. Jakość tej odzieży wydała mi się znacznie lepsza niż tej produkowanej masowo w Chinach.

Sklepy z tkaninami w zasadzie nie były dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałam, że w Delcie Nilu uprawia się najlepszą na świecie bawełnę i w samej Mahalli jest mnóstwo przędzalni, tkalni i manufaktur krawieckich i hurtowni tekstylnych. Wszak to największy w Egipcie ośrodek przemysłu włókienniczego i odzieżowego. W sklepach z tkaninami – wybór oszałamiający. Wszystko poukładane na regałach według rodzaju tkanin: na męskie garnitury, damskie płaszcze i kurtki, suknie wieczorowe i eleganckie, dżerseje, koronki, tiule i inne cudeńka. Monika kupiła wszystko to, co planowała, a nawet znacznie więcej, czym z pewnością zaskoczy swojego szwagra. Ja również dałam się oszołomić na tyle, że sprezentowałam sobie lekko rozciągliwą tkaninę w czarno-srebrną „panterkę”, zupełnie nie mając pojęcia, co z niej uszyję i gdzie. No, ale przecież nie mogłam wyjść z tego sklepu z pustymi rękami, bo pewnie później bym tej okazji żałowała.

WP_20160224_034[1]

WP_20160224_035[1]

Dobrze, że skończyło się tylko na tym jednym zakupie, bo nie wiem jak bym się zabrała do Polski z kolejną partią ważnych dla mnie rzeczy, które wywoziłam z Egiptu już na zawsze. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś pojadę do Mahalli, to wówczas obkupię się już planowo.

Ewa Z.