Moje przejście na islam – cz. 2. Oraz o tym, co nt islamu mówił Papież…

Urodziny 2 030

Na początku tego wpisu pozwoliłam sobie umieścić zdjęcie tej książki, która stoi od kilku lat u mnie na regale, obok Koranu ( mój mąż mnie nie zabił jak dotąd za to, wręcz przeciwnie, dużo rozmawiamy o Papieżu Polaku i on bardzo Go ceni ). Polecam tą publikację wszystkim tym, którzy tak świetnie znają ( podobno ) chrześcijaństwo i diagnozują schizofrenię u osób twierdzących, że trzy znane religie monoteistyczne mają tego samego Boga. Obawiam się jednak, że do niektórych nic nie trafi, bo wymaga analitycznego i samodzielnego myślenia, którego natomiast nie potrzeba, aby obrażać i krytykować innych. Szkoda czasu na wstęp, a więc polecam, nie tylko tą książkę, ale również inne, zawierające nauki Jana Pawła 2. A oto kilka fragmentów z pozycji na fotografii, które bezpośrednio dotyczą tematu :

” Ekumenizm to nie tylko szlachetna idea (…) – to równocześnie wielka próba wiary, nadziei i miłości: wyjście w stronę tego, co jest ” możliwe u Boga”, na przekór temu, co po ludzku może zdawać się niemożliwe ” ( str 44)

” Nauczeni gorzkim doświadczeniem, wiemy zatem, że lęk przed odmiennością, zwłaszcza wówczas, gdy wyraża się poprzez ciasny i zamknięty w sobie nacjonalizm, odmawiający ” innemu ” wszelkich praw, może doprowadzić do prawdziwego dramatu przemocy i terroru. ……… mimo wszelkich różnic dzielących ludzi i narody istnieje między nimi pewna podstawowa wspólnota, jako, że różne kultury nie są w istocie niczym innym, jak różnymi sposobami podejścia do pytania o sens istnienia człowieka. Właśnie tutaj możemy znaleźć uzasadnienie dla szacunku, jaki należy się każdej kulturze i każdemu narodowi: każda kultura jest próbą refleksji nad tajemnicą świata, a w szczególności człowieka…” ( str 46 )

” Dzisiaj zwracamy uwagę na to, że wierzyć po chrześcijańsku, to równocześnie zdawać sobie sprawę, z tego, że poza chrześcijaństwem znajdują się również inne religie, które maja swoich wyznawców. I te religie są wyrazem dążenia ducha ludzkiego do Boga, poszukiwania ostatecznej tajemnicy….z tego powodu zasługują one na głębokie poszanowanie, a także z naszej i ich strony na szukanie dialogu i wymianę myśli. To wszystko zostało zainaugurowane przez Sobór Watykański 2 , zarówno dokumentem ” Nostra aetate”, jak też powołaniem do istnienia przez  Pawła 6 specjalnego sekretariatu do dialogu z religiami pozachrześcijańskimi.  Oczywiście szczególną uwagę trzeba zwrócić na religię opartą na Koranie, tzn muzułmanizm, mahometanizm, jak najczęściej w Polsce mówimy, gdyż jest to religia monoteistyczna. Powołuje się na Boga Abrahama, a więc tego, którego również i my, i Izraelici uważamy za ojca naszej wiary. Natomiast opiera się na proroku Mahomecie i na Księdze, która od niego pochodzi – Koranie – znajdując w niej cały wykład prawdy o Bogu sprawiedliwym i miłosiernym. Równocześnie jednak w tym wykładzie zawiera się także Chrystus jako prorok i Matka Boża jako Dziewica, a równocześnie Matka Chrystusa.( str 47-48).

6 maja 2001 roku wieczorem na plac przed Meczetem Umajjadów w Syrii w Damaszku wjeżdża papamobil…..na Jana Pawła 2 oczekuje z przejęciem wielki mufti Syrii, Ahmad Kaftaru.Następuje uroczyste powitanie…Kilka minut później arcybiskup Stanisław Dziwisz zdejmuje Papieżowi półbuty i ten boso wchodzi do świątyni. Przez kilka chwil modli się przed kopulastą niewielką budowlą, …gdzie przechowywany jest relikwiarz z głową św. Jana Chrzciciela, uznawanego przez muzułmanów za proroka. Potem na dziedzińcu słucha śpiewanych fragmentów Koranu i przemówienia syryjskiego ministra ds. religii.

- As – salam alejkum ! – Jan Paweł 2 arabskim pozdrowieniem rozpoczyna swoja przemowę….. ” ( str 93-94 ).

Na tym pozwolę sobie zakończyć ten temat, jeśli ktoś będzie bardziej zainteresowany rozwijaniem wiedzy o innych religiach, a przede wszystkim o swojej własnej, której Jan Paweł 2, w tej chwili już Święty, był niezłomnym świadkiem i doskonałym nauczycielem, na pewno sięgnie po odpowiednie źródła i skłoni się ku głębszym przemyśleniom, czego wszystkim życzę…i troszkę więcej spokoju.

Wracając do tematu konwersji na islam – po urodzeniu dziecka zastanawiałam się jeszcze nad oficjalnym aktem zmiany religii przez 7 miesięcy, a właściwie dojrzewałam do tej decyzji, podjętej już wcześniej. Czytałam jeszcze Koran, zwracając szczególną uwagę na interesujące mnie fragmenty. Odmawiałam wielokrotnie surę ” Al Fatiha „, która jest odpowiednikiem katolickiego ” Ojcze Nasz”. Nauczyłam się również modlitwy muzułmańskiej, wykonywanej wcześniej rytualnej ablucji, oraz zapoznałam się z porządkiem modlitw w ciągu doby. Przyznam szczerze, że trudno być doskonałym w wykonywaniu tego obowiązku, szczególnie, gdy ma się małe dziecko…Podziwiam osoby, a jest ich bardzo wiele, które zawsze sumiennie wykonują 5 modlitw dziennie, a gdy nie mogą z jakiegoś powodu, po prostu je odrabiają w późniejszym czasie. Modlitwy nauczyłam się po polsku, aby rozumieć, to, co mówię i skupić się na znaczeniu słów, a nie na powtarzaniu trudnych treści ( przecież Bóg rozumie po polsku, chociaż niektórzy myślą, że nie ).

W końcu, w grudniu 2012, roku umówiliśmy się telefonicznie z szejkiem z głównego meczetu w Sharm el Sheikh. Sama wizyta tam była bardzo wzruszająca, panowała wspaniała atmosfera ciszy, tak dziwna i ” inna ” od wszechobecnego w Egipcie hałasu. Podłoga meczetu wyłożona miękka wykładziną, a w powietrzu unosił się piękny zapach kadzideł. Sam gabinet szejka ( szejha ) był urządzony prosto, pełen książek, w tym egzemplarzy Koranu w wielu językach. Każdy może przyjść i wypożyczyć sobie Koran w tłumaczeniu na swój język. Przywitano nas bardzo serdecznie, oprócz samego szejka był z nami jeszcze jego pomocnik. Rozmowa była szczera i serdeczna, szejk powiedział, że jeśli ktokolwiek zmusiłby mnie do zmiany religii , to akt ten będzie nieważny mimo zatajenia go, oraz wypytał dość szczegółowo o moje motywy, a także, o dziwo…sprawdził moją znajomość chrześcijaństwa !!! Poczułam się jak dziecko, które pokazuje podczas kolędowej wizyty swój zeszyt do religii księdzu :) Ale zawsze to miło wspominałam, więc i teraz wypadło dobrze. Rozmawialiśmy też o celebrowaniu świąt chrześcijańskich, gdyż jest to dla mnie bardzo ważna i bliska sercu tradycja. Szejk powiedział, że nie ma w tym nic ani złego ani dziwnego, jak niektórzy uważają. Że to dobrze utrzymywać więź z rodzinnym krajem i nie odcinać się od swoich korzeni i bliskich. Prosił tylko, aby pamiętać, żeby w czasie posiłków wszystko jeść halal, czyli bez wieprzowiny. Natomiast nie zniechęcał, wbrew opinii innych, do ubierania choinki czy dawania sobie prezentów gwiazdkowych. Muzułmanie poza tym bardzo lubią uczestniczyć w tradycyjnych polskich świętach. Mówił też, aby modlić się za zmarłych, którzy nie byli muzułmanami, gdyż skoro Jezus poszedł do raju, to ci, którzy za nim podążali, też mają tam wstęp. Potem nastąpiło wypowiedzenie szehady, czyli wyznania wiary, zaczynającego się od słów ” Allah Akbar „…Powtarzałam to, słowo po słowie, po szejku, w języku arabskim , po czym przetłumaczono mi wszystko na angielski. Była to dłuższa wersja od tej podstawowej i wypowiadanej podczas różnych okazji, gdyż obejmowała uznanie wszystkich proroków, w tym Jezusa, oraz Jego Matki, Maryi. Potem wszyscy powiedzieli ” Hamdullah „, czyli dzięki Bogu. A w prezencie dostałam piękny dywanik modlitewny oraz dwa stroje do modlitwy ( isdale ), z których jeden podarowałam przyjaciółce.
Całą moja wizytę w meczecie zapamiętałam jako bardzo wzruszającą i zawsze pozostanie mi ona w pamięci jako niezywkle osobiste przeżycie.
Jednak aby otrzymać oficjane zaświadczenie o zmianie wyznania, musiałam udać się do Kairu, do meczetu Al – Azhar. Tam w wielkim biurze wypełniłam papiery, tłumacz wypisał je również po arabsku, dostarczyłam zdjęcia w hijabie, a następnie w obecności tamtejszego szejka i świadka ponownie wypowiedziałam szehadę. Atmosfera w tym meczecie jednak różniła się od tej bardzo prywatnej i spokojnej w Sharm el Sheikh, gdyż panował ogromny ruch, biuro było wielkie, a na krzesłach siedziała kolejka oczekujących. Ciągle ktoś podchodził i o coś pytał, dzwoniły telefony na biurkach. Na stole, przy którym siedzieliśmy, leżał stos dokumentów z bieżącego dnia, były to zaświadczenia o zmianie wyznania na islam osób, które tego dnia się zgłosiły. Zapytałam z ciekawości, jakie narodowości zdarzają się najczęściej i czy jest więcej kobiet, czy mężczyzn. Okazało się ( tłumacz pokazał mi zaświadczenia wraz ze zdjęciami ), że tyle samo jest kobiet, co mężczyzn, a narodowości przeróżne. Najbardziej zdziwiła mnie oczekująca na krzesłach grupa Chińczyków :)
Tak więc po odebraniu dokumentu z meczetu Al- Azhar, zostałam już oficjalnie muzułmanką.
Decyzja ta została bardzo dobrze i naturalnie przyjęta w całej mojej rodzinie, również wśród starszego i praktykującego katolicyzm pokolenia, a spokój ten zadomowił się na dobre wśród bliskich po osobistym poznaniu mojego męża.