„Za drzwiami pałacu”, czyli prawdziwa natura saudyjskich bogaczy

Polecam tę książkę wszystkim tym, których interesuje kultura arabska, a zwłaszcza losy kobiet w tej kulturze.

„ Za drzwiami pałacu „ – czyli prawdziwa natura saudyjskich bogaczy.
Tysiące wieszaków z ubraniami światowej sławy marek, klejnoty, najdroższe kosmetyki i największy przepych , jaki można sobie wyobrazić. Zastępy służby, gotowej spełnić każdy kaprys swojego pracodawcy. Stojące na baczność asystentki, dbające o każdy szczegół w życiu swojej księżniczki. I lekarz psychiatra… Psychiatra, który leczy królewską duszę, cierpiącą z samotności pośród wszystkich tych bogactw i pozornej obfitości. Cierpienie przybiera rozmaite formy, od bezgranicznego przywiązania i wyrazów wdzięcznej miłości do swojej kamerdynerki i powierniczki, aż po okrucieństwo, sięgające zenitu. Wylewanie na głowę wiadra wody z lodem, bicie, wyzwiska i poniżanie – to tylko niektóre z form prześladowania personelu, stosowane przez właścicielkę pałacu. Taka jest księżniczka – główna postać w książce Cay Garcii „ Za drzwiami pałacu”. Książka pozwala nam poznać prawdziwe życie arabskiej arystokratki, ukazane z najbliższego z możliwych punktu widzenia – oczami jej kamerdynerki. Dowiadujemy się również jakie są saudyjskie kobiety z wyższych sfer, jakie mają priorytety, wymagania i życiowe cele.
Zakazy, nakazy, absurdalne przepisy i zachowania ludzi – to wszystko jest codziennością w Arabii Saudyjskiej. I z tym wszystkim musiała zmierzyć się autorka podczas tych kilku miesięcy swojej pracy w arystokratycznym pałacu.
Jako kobieta, Cay Garcia nie miała w Arabii Saudyjskiej żadnych praw, a jej paszport został zarekwirowany już na lotnisku podczas przylotu. Musiała nosić na ulicy czarną abaję, do której nie była przyzwyczajona i o którą regularnie się potykała. Musiała zadowolić się potajemnymi schadzkami z ukochanym w jego mieszkaniu, ryzykując karę więzienia oraz batów.
O tym wszystkim możemy przeczytać na kartach książki, zatapiając się w saudyjską rzeczywistość i jej brutalne aspekty. Książka daje nam wiele do myślenia. Zastanawiamy się, jacy naprawdę są Saudyjczycy? Czy poza swoim krajem są równie konserwatywni i nieprzejednani? Nic bardziej mylnego. Sama miałam okazję przekonać się o ich podwójnej naturze, mieszkając w Egipcie. Podczas pracy w hotelu obsługiwałam wielu saudyjskich gości, którzy poza granicami Królestwa zdejmowali swoje maski. Wciąż zastanawiam się, dlaczego tak jest, czy życie w muzułmańskim kraju, szczególnie dla kobiet, jest aż tak uciążliwe? I co powoduje, że po wydostaniu się z ich złotej klatki zachowują się tak, jakby chcieli nadrobić wszystkie dni spędzone w swoim kraju.
To, co widziałam podczas wizyt saudyjskich gości, nie jest charakterystyczne dla muzułmanów z innych krajów. Może dlatego, że Emiraty Arabskie czy choćby sam Egipt nie stwarzają aż tak wielu ograniczeń swoim obywatelom, a przede wszystkim obywatelkom. Egipcjanki nie muszą nosić czarnych abaji – mogą ubierać się jak chcą. Mogą być modne nawet szczelnie zasłonięte, noszą europejskie stroje, a chusta na głowie staje się modnym, nieraz bardzo fantazyjnie upiętym dodatkiem. Saudyjki natomiast, skazane na wieczną czerń, zaraz po przekroczeniu granicy swojego państwa zrzucają nie tylko wierzchnie okrycia, ale często również inne, zakrywające zbyt dużo ciała, elementy garderoby. To normalne, że do recepcji hotelowej podchodzi spowita w czerń od stóp do głów anonimowa postać. I normalne jest to, że po godzinie wychodzi na teren hotelu w zwiewnej, krótkiej sukience, bez chusty na głowie. Skąd wiem, że to ta dzieci – ci mężczyźni i synowie, będąc w swoim kraju nie muszą się aż tak szczelnie zakrywać. I oni, o dziwo, najczęściej nie mają nic przeciwko „rozbieraniu„ się swoich żon poza granicami Arabii Saudyjskiej. Skąd wiem, że to ta sama osoba? Przecież zza nikabu nie mogłam dostrzec jej twarzy. Jednak rozpoznaję jej męża lub dzieci.
Jakie są saudyjskie kobiety? Czy rzeczywiście tak zniewolone i uległe? Czy może tylko muszą być takie na potrzeby spokojnego życia w Arabii, pełnej zakazów i nakazów? O tym również miałam okazję przekonać się na własne oczy podczas mojej pracy w hotelu. Czytając „Za drzwiami pałacu” wręcz widziałam główną bohaterkę – księżniczkę podczas jednego z jej ataków szału. A to dzięki scenie, która rozegrała się w jednym z hotelowych barów, kiedy to saudyjski gość nie chciał zapłacić za kawę. Uznał, że skoro zapłacił za hotel, kawa należy mu się za darmo, choć w wykupionej przez niego opcji była dodatkowo płatna. Reakcją mężczyzny na delikatne upomnienia barmana było natychmiastowe rzucenie się na niego z pięściami, a potok wyzwisk i przekleństw zdawał się nie mieć końca. Nasz hotelowy barman był silniejszy, obezwładnił napastnika, przytrzymując go sobie pod pachą. Wtedy do akcji wkroczyła jego żona, gotowa bronić męża, choćby sama miała w tej walce nawet polec. Kobieta okazała się tak agresywna i waleczna, że kilkunastu innych pracowników naszego obiektu nie było w stanie jej uspokoić. Ponieważ nie wolno im było jej dotknąć, schwytano jej męża, a barmana zamknięto w pobliskim biurze, aby zapewnić mu bezpieczeństwo. Saudyjka jednak nie dawała za wygraną, próbowała wyważyć drzwi, wykrzykując inwektywy i grożąc śmiercią ukrytemu w środku chłopakowi. Jak żyję, nie widziałam ani nie słyszałam takiej awantury. Scena ta wróciła do mnie jak żywa podczas lektury ”Za drzwiami pałacu” i ujrzałam księżniczkę bijącą swoje służące i wymyślająca dla nich okrutne kary.
Życie muzułmanek, z pozoru spokojne i oparte na uległości, jest pełne napięcia i wybuchów emocji. Nierzadko opresje stosowane wobec nich wyładowywane są na najbliższych im kobietach, a złośliwości i uprzykrzanie życia, czy wręcz okrucieństwo, stanowią arabską codzienność. Tak bywa w Egipcie i w innych krajach arabskich. Choć oczywiście są wyjątki, o czym również miałam okazję przekonać się dzięki życiu w mojej drugiej ojczyźnie, jaką jest kraj faraonów.

Monika Abdelaziz