Serial, który wyciska łzy z oczu, czyli codzienne wypadki Saiby

Myślałam, że brazylijskie seriale są kiczowate, chociaż wiele razy sama dałam się wciągnąć w ich zabójczą fabułę. Nie znałam jednak indyjskich! Poznałam je dopiero tu, w Mahalli, a właściwie jeden, za to puszczany codziennie, oprócz weekendów. Godziny wieczorne to pełne oczekiwania napięcie, szwagierka i teściowa pilnują zegarka, żeby nie przeoczyć odcinka, podczas emisji którego telewizor ryczy tak głośno, że dostaję ataku lęków.

Serial ten opowiada o pięknej Hindusce imieniem Saiba. Nie wiem dokładnie o czym, gdyż „rdzeniem” fabuły są nieszczęśliwe wypadki Saiby, które ma w każdym odcinku. Razem z teściową i szwagierką film ogląda też mój czteroletni synek i ośmioletnia siostrzenica męża, przeżywając z otwartymi buziami tragiczne wydarzenia. W pierwszym, który widziałam, odcinku, bohaterka wpadła do wody i topiła się przez połowę czasu antenowego, przez drugą połowę natomiast  leżała wyciągnięta z wody, lecz nieprzytomna, bez oznak życia, wśród rodziny, trzymana w ramionach płaczącego i krzyczącego męża. Reszta osób też zawodziła bez pamięci, lecz na sam koniec Saiba odkaszlnęła, i spojrzała czule w oczy swemu małżonkowi. Cały czas wyglądała pięknie i miała nieskazitelny makijaż. W drugim odcinku włosy wkręciły jej się w wiatrak, a krzyk trwał około 10 minut. W następnym wpadła w jakiś dół podczas burzy, a w jeszcze kolejnym do otwartego kanału. Za każdym razem zostaje cudownie uratowana, lecz dopiero na końcu, gdyż podczas akcji zachodzi poważne podejrzenie jej śmierci, opłakiwane i okraszone wspomnieniami z pięknych, wspólnie spędzonych z poszkodowaną chwil. Wspomnienia te są wyświetlane, oczywiście przy akompaniamencie smutnej muzyki, co trwa również kilka minut. I tak schodzi calutki odcinek, czasem wplatane są jakieś rodzinne rozmowy, zazwyczaj smutne i polegające na rozwiązywaniu tragedii Saiby.

Wczoraj jednak wydarzyła się prawdziwa masakra, ponieważ Saiba wpadła (nie wiem jak, bo przeoczyłam) do jakiegoś większego kanału, przez co znalazła się głęboko pod ziemią. Brakowało jej tlenu i umazana na twarzy, omdlewała na ściankach małego pomieszczenia. Na górze, na powierzchni ziemi, ci sami, co zwykle ludzie, zawodzili i rwali włosy z głów, a jej biedny ojciec w turbanie, mało sam nie zemdlał z nerwów. Mąż oczywiście był w szoku i bardzo płakał.

Moja szwagierka na każdym odcinku siedzi ze łzami w oczach, więc nie śmiem się śmiać. Kilka razy tylko powiedziałam, że ta dziewczyna za każdym razem ma jakiś wypadek, ale tylko przytaknięto mi poważnie głową. Jednak jedno podoba się nam, wszystkim kobietom w domu – ten płaczący mąż. Możemy przez to straszyć mieszkających z nami mężczyzn, co się może stać, jeśli nie będą o nas wystarczająco dbali. Jednak oni nie oglądają serialu – uciekają na pierwsze takty rozpoczynającej go melodii:)