List do nas….

Za zgodą autorki tego listu, zamieszczam go tutaj. Ci Czytelnicy, którzy żałują, że my już tu nie piszemy, będą mogli poczytać sobie innego ciekawego bloga na ten temat. Zachęcamy:-)

Szanowna Pani Moniko,
nazywam się Sylwana Dimtchev. Na Pani bloga natrafiłam przy okazji plebiscytu na blog roku, chyba w 2015 r. Bardzo mi się spodobało, że walczy Pani ze stereotypami dotyczącymi szeroko pojętego „wschodu” i „południa”, a także, a może przede wszystkim islamu, muzułmanek i muzułmanów. Spodobała mi się Pani odwaga, ale również poczucie humoru (odpowiedzi na niektóre komentarze po prostu zwalały z nóg!), dystans i piękne zdjęcia.
Mieszkając w Egipcie mogła Pani przekazywać dane „z pierwszej ręki”, nie przekoloryzowane i nie zaciemnione (jak wiele tak zwanych profesjonalnych dziennikarzy uwielbia robić, by pokazać więcej „mięcha” – niezbyt apetycznego, ale świetnie sprzedającego się, a najczęściej niestety, nieprawdziwego. Bardzo Pani i Pani mamie za to dziękuję.
Sama na codzień walczę jak mogę z ignorancją i (niestety) głupotą niektórych znajomych, starając się popularyzować prawdziwe dane i prawdziwe informacje, nie tylko te najkrwawsze.
Pani pokochała Egipt, ja – Iran. Ostatnio wróciłam z mojej pierwszej (ale z pewnością nie ostatniej) podróży po tym cudownym kraju. Jak zapewne Pani się domyśla, ludzie nic nie wiedzą na temat Persów, Iran mylą z Irakiem, a do mnie wyjeżdżającej mówili,że wrócę bez głowy.
Zamiast jednostkowo tłumaczyć, dlaczego istnieje różnica między islamistami, muzułmanami a terrorystami, sunnizmem a szyizmem, burką a czadorem, postanowiłam robić to zbiorowo i pisać bloga www.zwyklyzeszyt.pl
Dopiero zaczynam (dopiero co wróciłam) i w planach jest poruszanie nie tylko tematów muzułmańskich, ale wszelkich takich, na które panują błędne przekonania w społeczeństwie i kompletna dezinformacja.
Piszę do Pani nie z propozycją współpracy ani prośbą o promocję. Nie chcę odnosić sukcesów cudzymi rękami.
Piszę dlatego, ponieważ mam wrażenie, że zarówno Pani jak i mnie przyświęca jeden cel – obalanie, za przeproszeniem, głupot.
Będzie mi szalenie miło, jeśli by zechciała Pani do mnie zaglądać, nawet anonimowo. Zdaję sobie sprawę, że takie pisanie to nie tylko praca u podstaw, ale również ta syzyfowa (wieści o złych ludziach o ciemniejszym kolorze skóry mają większy zasięg), ale mam już dość islamofobii, europocentryzmu, dezinformacji i rasizmu. Blog ma być wyrazem braku zgody na to wszystko.
Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesó – Pani rodzinie w Niemczech, Mamie – w Andaluzji.

Sylwana
Zwykły Zeszyt – moje notatki z obserwacji świata
moje notatki z obserwacji świata
zwyklyzeszyt.pl